Pokemon Silver
Hullou. Do you want to play a game with me?



 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

*Kliknij obrazek*
Pokemonem tygodnia jest...

Każdy jego (lub jego ewolucji) posiadacz może zgłosić się do administracji aby otrzymać
-------------------------
Nagrody
+ 2 sp. def

+ 1 sp. ataku
+ MT Giga Drain
- - -

Dodatkowo rośnie szansa na spotkanie tego pokemona w dziczy.

BlackButlerHogwartDream
W sprawie wymian proszę pisać do HeadAdmina/Filiposa44. Przyjmujemy buttony o rozmiarze 152x52 lub mniejszym.
RPG online - najlepsze internetowe gry online, gry przeglądarkowe i MMORPG | Toplista i-rpg.plGry w przeglądarceToplista gier!TOP50 Gry

Share | 
 

 Port

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Seath

avatar

Liczba postów : 887
Punkty : 361
Join date : 30/05/2016
Age : 21
Skąd : Koło pierników. :V
Job/hobbies : Gierki, komiksy, seriale, marnowanie czasu, Helix Fossil. :V

PisanieTemat: Re: Port   Pon Lis 14, 2016 9:46 pm

Jak postanowiłaś, tak też zrobiłaś. Ruszyłaś przed siebie, przy twojej nodze ostrożnie dreptała Apash. Poochyena widocznie była nieco zdezorientowana, port był wypełniony ludźmi, jedni tachali wielkie pakunki, inni wysiadali z zacumowanych okrętów, jeszcze inni tylko tędy przechodzili. Tak czy inaczej - masa ludzi, co za tym idzie masa nowych zapachów.
Wtem...
Szaleństwo nadeszło znikąd, Apash złapała jakiś zapach i ruszyła w długą zwinie wymijając - niosących rozmaite paczki - robotników portowych. Instynktownie ruszyłaś za nią, nie mogłaś w końcu zostawić jej samej, bądź co bądź mało który pokemon poradzi sobie sam w wielkim mieście.
Szaleńczy pościg trwał. Pech chciał, że wtarabaniłyście się w drużynę robotników rozładowujących meble z jednego z okrętów towarowych. Szczeniak zwinnie przemykał wśród nóg mężczyzn i kobiet, ty miałaś trudnej.
Unik w lewo by nie dostać w ramię lampą, skok nad stojącym na ziemie taboretem i ślizg pod niesioną przez dwójkę portowców komodą... Cóż.. Ślizg nie do końca się powiódł. Podczas przeprowadzenia brawurowej akcji uderzyłaś się w głowę i wylądowałaś na ziemi. Koło ciebie zrobił się niemały tłok.
- Żyje? - pytał jeden drugiego.
- Tak. Rusza się - odpowiadał pierwszy.
- Dobrze. Wracamy do roboty - skwitował jeszcze inny.
Już miałaś wstawać, by ponowić poszukiwania Poochyeny gdy nieoczekiwanie zguba pojawiła się na horyzoncie. Jakaś niezbyt wysoka dziewczyna z kotem na ramieniu kierowała się w twoją stronę. Idąc próbowała utrzymać na rękach nie kogo innego jak wściekłą i wierzgającą Apash, która najwidoczniej próbowała dobrać się - szaremu kotu z długim zakręconym ogonem - do skóry. Krąg wokół Ciebie w końcu się rozstąpił, a dziewczynie udało się do Ciebie zbliżyć.
Jeśli chodzi o twoje obrażenia, to były znikome, w najgorszym wypadku nabiłaś sobie małego guza.  
- Widziałam jak go goniłaś, to chyba twój - rzekła uśmiechnięta od ucha do ucha starając się utrzymać kłapiącą zębami Poochyene - w porcie lepiej trzymać pokemony w pokeballach, często zdarzają się takie.. au!
Apash ugodziła dziewczynę w rękę, zwinnie wylądowała na ziemi i jakby nigdy nic podbiegła do swej wciąż leżącej na ziemi trenerki.
- Udziabał mnie... Urwis - mamrotała, bardziej do siebie niż do Ciebie, dziewczyna.
Teraz miałaś okazje się jej bliżej przyjrzeć. Blondynka, włosy związane w dwa krótkie kucyki, szeroki uśmiech i bystre niebieskie oczy, dość niska - mniej więcej 160cm, nie więcej niż 16 lat. Ubrana w czerwony dres i japonki. Na ramieniu siedział jej - widocznie rozbawiony całą sytuacją - kot.

_________________
KP/BOX
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lettie

avatar

Liczba postów : 360
Punkty : 186
Join date : 11/11/2016
Age : 20
Skąd : Wsi spokojna, wsi wesoła...

PisanieTemat: Re: Port   Wto Lis 15, 2016 6:24 pm

Skupiłam uwagę na kocie. Zachwycające, pełne gracji stworzenie. Na pewno już kiedyś widziałam takiego Pokemona, prawdopodobnie w relacji telewizyjnej z jakiegoś turnieju. Nazwa wyleciała mi z głowy, chyba było to coś na G... Glemrin? Glewik? Cóż, nieważne. W każdym razie nie ulegało wątpliwości, że jest to kot w pełnym tego słowa znaczeniu. Wyraz jego psyka był dokładnie taki, jak u Delcatty mojej matki - spokojny, pobłażliwie-ironiczny uśmiech stworzenia w pełni świadomego własnej niezwykłości. Aby zidentyfikować kota, nie potrzeba wcale widzieć łap, gibkiego ciała, futra, wąsów ani spiczastych uszu. Wystarczy sam uśmiech - w nim zawiera się czysta esencja kotowatości.
Poczułam dotyk czegoś wilgotnego. Oderwałam wzrok od obcego Pokemona i skupiłam się na sprawczyni całego zamieszania, która właśnie lizała mnie po palcach obtartej od upadku dłoni.
- Apash... - odezwałam się groźnie.
W odpowiedzi dostałam spojrzenie przesycone niewinnością. Ale ja wiedziałam, że ona wie.
- Wstyd mi za ciebie.
Poochyena położyła uszy po sobie na znak skruchy i zaczęła pojednawczo machać ogonem, jakby mówiła: "Wiem, to było głupie... Ale musisz przyznać, że mimo wszystko zabawa była przednia. Prawda?"
- Nie, to wcale nie było zabawne - mruknęłam, uświadamiając sobie, że wciąż leżę na ziemi. Dźwignęłam się ciężko, cała obolała po upadku.
Powinnam właściwie wziąć Apash na ręce, żeby znowu czegoś nie wywinęła, ale zdążyłam poznać tą szelmę wystarczająco dobrze, by wiedzieć, jak ona to zinterpretuje. "Hę? Tak szybko jej przeszło?... Alleluja, moje grzechy są mi odpuszczone!". Jeśli trochę ją podręczy poczucie winy, może się czegoś nauczy.
- Nie ruszaj się na krok, dopóki ci nie pozwolę - rzekłam stanowczo, choć już i tak jej wybaczyłam. Przecież to tylko odrobinę nazbyt energiczne szczenię... Ale trzeba być twardym, wychowanie przede wszystkim.
Skupiłam teraz uwagę na nieznajomej, która oglądała swoją rękę. Na szczęście sprawiała raczej sympatyczne wrażenie.
- Dziękuję, że ją do mnie przyprowadziłaś. I strasznie przepraszam, powinnam lepiej ją pilnować, szczególnie w takim miejscu. Mam nadzieję, że nie zraniła cię zbyt mocno?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seath

avatar

Liczba postów : 887
Punkty : 361
Join date : 30/05/2016
Age : 21
Skąd : Koło pierników. :V
Job/hobbies : Gierki, komiksy, seriale, marnowanie czasu, Helix Fossil. :V

PisanieTemat: Re: Port   Wto Lis 15, 2016 10:40 pm

Lettie

Poochyena widocznie wzięła sobie do serca twoje nauki, stała tuż za twymi nogami i od czasu do czasu łypała złowrogo na kocią kreaturę. Bez wątpienia nadal nie potrafiła znieść obecności tej istoty, jednakże niechęć przed otrzymaniem kolejnej słownej reprymendy była raczej większa niż gatunkowa uraza, więc Apash trzymała swe emocje na wodzy i starała się być względnie grzeczną. Jak długo ten stan się utrzyma? Cóż.. Znając psiaki zapewne niezbyt długo, więc cieszmy się chwilą!
- No weź, no weź. Nie bądź już dla niej taka surowa - szczebiotała nieznajoma, energicznie potrząsając ręką, z której koniuszków palców na ziemię spadały szkarłatne krople.
Co ciekawe dziewczyna wydawała się zupełnie nie zauważać swojej ranki. Jej kociak uważnie śledził drogę jaką kropelki krwi pokonują z palca na podłoże, był jak zahipnotyzowany, mimo wszystko nadal siedział jednak na ramieniu swojej pani. Najwidoczniej obawiał się zniżyć na poziom gdzie Poochyena miałaby do niego łatwy dostęp.
- Zraniła mnie? - dziewczę spojrzała na swój palec.
Blondynka wybałuszyła oczy i wsadziła krwawiący palec do ust, bo tak najwidoczniej uznała za słuszne.
- To nic. To nic. Będę żyć - mówiła, nadal trzymając palec między zębami - a przepraszać mnie nie musisz... że mnie ugryzła to nie twoja wina.
Zapadła krótka cisza, rozładunek statku najwidoczniej się zakończył, bo robotnicy przenieśli się w inne miejsce, w tej części portu byłyście teraz prawie zupełnie same. Prawie, bo w porcie zawsze się ktoś kręcił, uroki zatłoczonego miasta. Wszędzie pełno ludzi. 
- To ten.. Jestem Alma. Mieszkam tutaj.. Znaczy nie w porcie, w mieście, w sumie całkiem blisko portu, ale to nieważne... Mój Glameow nazywa się Herman - tutaj zrobiła milisekundową przerwę, a że najwidoczniej nie potrafiła wytrzymać to zaczęła mówić dalej - to skąd jesteś? Co tu robisz? Będziesz zbierać odznaki? Oprowadzić Cię po mieście? Mamy tutaj fajną knajpkę - Snorche się nazywa. No ale pewnie jadłaś na statku.. to może centrum treningowe Ci pokazać? A może sklep survivalowy? W West Star jest wszystko!.. No raczej wszystko. Może nie wszystko... Ale na pewno większość. Znaczna większość.
Potakiwała głową głęboko przekonana o ważkości własnych słów.

_________________
KP/BOX
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lettie

avatar

Liczba postów : 360
Punkty : 186
Join date : 11/11/2016
Age : 20
Skąd : Wsi spokojna, wsi wesoła...

PisanieTemat: Re: Port   Sro Lis 16, 2016 8:20 am

Uff... dobra nasza. Miła dziewczyna. Hm, ładne imię. Glameow - oczywiście! Omatkojakonaszybkomówi. Jedzenie! Centrum treningowe? Dobra myśl. Warto spożytkować jakoś umiłowanie Apash do gryzienia. No i przydałoby się jeszcze coś innego... Może Sand Attack dla dezorientacji przeciwnika? To już da możliwość wypracowania jakiejś taktyki.
Zorientowałam się, że dziewczyna przestała już mówić - jakby była karabinem maszynowym, w pięć sekund mogłaby położyć legion piechoty, słowo daję - i czeka na moją reakcję.
- A, tak. Miło mi. Jestem Lettie, właśnie tutaj zaczynam podróż jako trener. I bardzo chętnie odwiedziłabym centrum treningowe, żeby trochę podszkolić tego diabełka.

_________________
KP
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seath

avatar

Liczba postów : 887
Punkty : 361
Join date : 30/05/2016
Age : 21
Skąd : Koło pierników. :V
Job/hobbies : Gierki, komiksy, seriale, marnowanie czasu, Helix Fossil. :V

PisanieTemat: Re: Port   Sro Lis 16, 2016 7:15 pm

Lettie

- Taaak. W West Star zaczynają wszyscy! To znaczy wszyscy przyjezdni. Czyli nie do końca wszyscy, ale na pewno spora część. I ja też tu zacznę! - przerwała i następne słowa wypowiedziała nieco ciszej - Jak tylko załatwię to i owo...
Przerwała, spojrzała w stronę wody, usłyszałaś przeciągłe wzdychnięcie. Chwila zadumy nie trwała jednak długo, Alma powróciła do swej standardowej formy i natychmiast wznowiła ''dialog''.
- To jak idziemy? - chwyciła cię za dłoń i pociągnęła za sobą. Apash zaszczekała i ruszyła za wami, a Glameow o imieniu Herman kurczowo trzymał się ramienia swej trenerki.
Twoja nowa znajoma prowadziła Cię ścieżkami, w które zapewne sama byś się nigdy nie zapuściła, jakieś ciemne uliczki i inne tego typu miejsca gdzie turystów raczej nie było, no ale w końcu ona była miejscowa, z pewnością znała miasto jak własną kieszeń. Zbliżałyście się do końca jednej z bocznych alejek.
Nagle dziewczyna zatrzymała się, zrobiła to na tyle nagle, że niemalże na nią wpadłaś. Na szczęście w porę się zatrzymałaś, za to Apash nie wyhamowała i uderzyła w twoje nogi. Po raz kolejny się zachwiałaś, ale nic poza tym. Najwidoczniej twoje nogi pilnowały byś nie zaliczyła dziś drugiego spotkania z glebą. Byłyście w miejscu gdzie mniejsza uliczka, którą biegłyście, łączyła się z dużą - może nawet główną - ulicą.
Dopiero teraz zwróciłaś uwagę na to czym zajęta była twoja towarzyszka.  Alma ukryła się za kartonowymi pudłami i ukradkowo za nich wyglądała. Ulicą przechadzali się ludzie, nic niepokojącego.
Nagle zauważyłaś to co mogło być źródłem niepokoju dziewczyny, w centrum tłumu, niczym mały odział - widocznie czegoś szukając - przechodzili mężczyźni w garniturach, na ich czele stała jakaś starsza kobieta, również ubrana w garnitur, pytali o coś ludzi, pokazywali im jakieś skrawki papieru, ogólnie robili niezły sajgon. Wszystko trwało jednak krotko po chwili już ich nie było.
- Okej. To już nie daleko - powiedziała Alma tak jakby nic nigdy się nie wydarzyło, wydawała się jednak mocno spięta.
Jeszcze kilka skrętów mniejszymi alejkami i chyba byłyście na miejscu, przed wami znajdowały się sporych rozmiarów pola do treningu pokemonów, wszystkie ogrodzone, było ich dziesięć.
- Nooo. To tam - wskazała palcem na ogrodzenia -  ja muszę niestety coś załatwić, ale jeśli będziesz potrzebowała pomocy w znalezieniu noclegu, czy coś podobnego, to zazwyczaj kręcę się w porcie.
Dziewczyna uważnie się rozglądała, czekała jednak na twoją odpowiedź. Jeszcze tu była.

(Piszesz w West Star)

_________________
KP/BOX
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lettie

avatar

Liczba postów : 360
Punkty : 186
Join date : 11/11/2016
Age : 20
Skąd : Wsi spokojna, wsi wesoła...

PisanieTemat: Re: Port   Pią Gru 09, 2016 4:28 pm

Gdy tylko Kryppuk zniknął z pola widzenia, skierowałam się z Apash w stronę drugiego końca uliczki. Co jakiś czas rozglądałam się ukradkiem w poszukiwaniu potencjalnych wielbicieli hawajskich koszul. Nikogo podejrzanego nie zauważyłam, choć oczywiście nie oznaczało to, że nikt więcej mnie nie szpieguje. Pozostawało w myślach modlić się, by chwycili przynętę.
Dwa razy trochę zbłądziłam, w końcu jednak charakterystyczny zapach ryb zapowiedział, że jestem niemal u celu. Jeszcze trzeba było minąć tylko jeden róg i moim oczom ukazała się szafirowa tafla wody, z której wyrastał las masztów. Teraz odnalezienie Almy powinno być pestką... O ile oczywiście tutaj wróciła.
- Apash, dałabyś radę wpaść na trop tej dziewczyny i jej Glameowa? Tylko poprosiłabym, aby tym razem było to nieco mniej spektakularne niż poprzednim razem.

_________________
KP
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seath

avatar

Liczba postów : 887
Punkty : 361
Join date : 30/05/2016
Age : 21
Skąd : Koło pierników. :V
Job/hobbies : Gierki, komiksy, seriale, marnowanie czasu, Helix Fossil. :V

PisanieTemat: Re: Port   Sob Gru 10, 2016 3:44 pm

Lettie

Znalazłaś się w porcie, słońce z wolna chyliło się ku upadkowi, nie zachodziło jeszcze, acz zdecydowanie było już sporo po południu, cóż... Trochę pobłądziłaś. Minęło nieco czasu.
Swoją drogą ciekawe jak sobie radzi Kryppuk? Jeszcze lata po mieście, a może już tutaj zmierza? Cóż.. Odpowiedzi na te pytania będą musiały poczekać na swą kolei, teraz miałaś inne zagadnienie na tapecie.
Apash zaczęła węszyć.. Nie miała żadnego przedmiotu by złapać tropu, więc nie poszło jej zbyt dobrze. Po prostu błąkałyście się bez celu po całym porcie. Dobre pół godziny bezowocnej wędrówki, Apash nie dawała za wygraną. Widać, iż psina chciała się wykazać.

Wtem Poochynea gwałtowanie podniosła swój pyszczek i warknęła. Zwróciłaś swój wzrok w kierunku ''obiektu'', który zdenerwował psowatego.. i odetchnęłaś z ulgą. W ciemnej alejce - czyścił sobie łapkę - Glameow. Był sam. Przez myśli przebiegł Ci czarny scenariusz. Czyżby Alma została pochwycona?
Szybko jednak zdałaś sobie sprawę, że nic na to nie wskazywało. Kot wyglądał na spokojnego, stał w miejscu wpatrując się w was. Chyba chciał byście za nim poszły. Nie miałyście raczej żadnej lepszej opcji, więc musiałyście zaufać kociakowi.

Apash była dość nieufna w stosunku do futrzaka, ale poza wymianą prychnięć i warknięć do niczego nie doszło. Przemieściłyście się prawie na drugi koniec portu, do zdecydowanie mniej przystosowanej turystom części tegoż miejsca, wszędzie stały wielkie skrzynie i inne typowe dla takiegoż miejsca elementy krajobrazu. Przed wami jawił się budynek, ''Yggdrasil Company'' głosił napis - adres się zgadzał, to miejsce z wizytówki, którą otrzymałaś od Airy. Ciekawe.. Może jednak ją złapali?
Kot nie udzielił Ci żadnych odpowiedzi i nie zatrzymywał się, ruszył w jedną z ciemnych alejek znajdujących się przy placówce i prowadził was jeszcze kawałek. W końcu zatrzymaliście się przed jakąś - przystającą do budynku - klapą, kotek zastukał w nią łapką kilkukrotnie.

Po kilku minutach kawałek blachy lekko uniósł się i przez niewielką szparę ujrzałaś bystre niebieskie oczy. Oczy Almy.
Gdy dziewczyna cię ujrzała momentalnie odepchnęła wieko:
- O. Cześć - przemówiła i uśmiechając się wskazała na kota - postawiłam Hermana na czatach żeby Cię tu przyprowadził jeśli przyjdziesz. To... po co mnie szukałaś? Mam Cię zaprowadzić gdzieś jeszcze?... Chwilka, tutaj nie rozmawiajmy... Wejdź.
Dziewczyna zsunęła się w dół, za klapą kryła się drabina.
Będąc już na dole rozejrzałaś się, znalazłyście się w czymś na skład magazynu, pośród skrzyń, pakunków i skrzynek leżał czerwony śpiwór, na którym siedziała Alma.

- Witam w magazynie ''Yggdrasil Company'', sypiam tutaj po godzinach pracy, gdy w budynku prawie nikogo już nie ma. Nikt tutaj nie przychodzi, a kamera jest tylko przy głównym wejściu - wyszczerzyła zęby w uśmiechu - może to trochę niegrzeczne, ale bezdomna dziewoja musi sobie jakoś radzić.
Powiadają, że najciemniej pod latarnią...
Wygląda na to, że Alma cały czas ukrywa się tuż pod nosem ludzi, którzy ją poszukują, niesłychane. Wygląda na to, że ma głowę na karku.

_________________
KP/BOX
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lettie

avatar

Liczba postów : 360
Punkty : 186
Join date : 11/11/2016
Age : 20
Skąd : Wsi spokojna, wsi wesoła...

PisanieTemat: Re: Port   Wto Maj 16, 2017 6:12 pm

Nie wiedząc, jak zacząć, obrałam za punkt zaczepienia jej ostatnie słowa.
- Właśnie, pod latarnią… Skoro tak mówisz, pewnie jesteś w stanie mi też opowiedzieć trochę o tym. Wręczyłam dziewczynie wizytówkę. Pochyliła się nad nią, więc nie byłam w stanie zobaczyć wyrazu jej twarzy. Nie chciałam za bardzo jej spłoszyć czy też wywołać u niej jakikolwiek cień podejrzenia w stosunku do mnie, więc szybko dodałam uspokajającym tonem:
- Oczywiście nic nie zdradziłam na twój temat, ona nie wie, że tu przebywasz. Ale chyba byłam śledzona przez takich paru typów… W sumie to na pewno. Mam nadzieję, że udało mi się ich zgubić.
Czekałam na reakcję, Alma nadal wpatrywała się uporczywie w wizytówkę. Namyślała się tak głęboko? A może próbowała ukryć przede mną emocje?
- Znam już jedną wersję wydarzeń… Byłabym wdzięczna, gdybyś przedstawiła mi swoją.

_________________
KP
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seath

avatar

Liczba postów : 887
Punkty : 361
Join date : 30/05/2016
Age : 21
Skąd : Koło pierników. :V
Job/hobbies : Gierki, komiksy, seriale, marnowanie czasu, Helix Fossil. :V

PisanieTemat: Re: Port   Sro Maj 17, 2017 12:07 am

Lettie


Uśmiech niemalże zupełnie znikł z twarzy Almy, dziewczyna widocznie spoważniała:
- Gdyby dalej Cię śledzili to już pewnie by tutaj wpadli - stwierdziła. - Jestem więc pewna, że ich zgubiłaś.
Dziewczyna przesunęła się na kraniec śpiwora, tak byś mogła usiąść koło niej. Jej Kot Herman wskoczył jej na ramię, a Apash wydawała się zadziwiająco poważna - widocznie szczenie również było zainteresowane Almową opowieścią i nie chciało jej zakłócać.
- Jak zapewne już wiesz, nazywam się Alma Vanir i to całe ''Yggdrasil Company'' ma być w przyszłości moje.. Tyle że nikt nigdy nie spytał mnie o zdanie.. Zresztą po co mieliby to robić. Dla nich jestem tylko częścią planu, potrzebują mnie bo beze mnie rodziny Aesir i Vanir rzucą się sobie do gardeł... - po twarzy dziewczyny spłynęła łza.
Przez chwilę Alma milczała, szybko jednak otarła łezkę, a jej twarz przybrała wojowniczy wyraz:
- Ale nie tylko oni potrafią planować! Odkąd odkryłam jak bardzo ograbiają mnie z życia zaczęłam działać! Zdobywałam informacje o pokemonach i w końcu nawet udało mi się jednego pozyskać - wskazała na Hermana i pogłaskała go po grzbiecie - dokarmiałam go. W końcu przychodził do nas codziennie i dał się złapać w pokeball.
Na jej twarzy zagościł cień uśmiechu, widocznie dobrze wspomina swoje pierwsze chwilę z Glameow'em.
- Niedługo potem uciekłam, pech chciał, że nie zabrałam ze sobą swoich oszczędności, więc musiałam zostać w mieście, a następnie wkraść się z powrotem do swojego domu. Udało mi się, ale niestety przez mój mały błąd moja rodzina zdążyła zadziałać i obstawili wszystkie wyjścia z miasta. Czasem słyszą, że ktoś mnie widział, więc nadal wiedzą że tu jestem...
Nieco zapłakana Alma posłała Ci szeroki serdeczny uśmiech:
- To właściwie tyle.

_________________
KP/BOX
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lettie

avatar

Liczba postów : 360
Punkty : 186
Join date : 11/11/2016
Age : 20
Skąd : Wsi spokojna, wsi wesoła...

PisanieTemat: Re: Port   Pią Maj 19, 2017 9:00 am

Pokiwałam głową ze zrozumieniem i na znak wsparcia położyłam Almie rękę na ramieniu. O dziwo, nawet Apash się zbliżyła, by ostrożnie polizać jej dłonie. W stosunku do prawie obcej osoby był to z jej strony znak wyjątkowego spoufalenia.
- Próbowałaś porozmawiać o tym z rodzicami? Tak naprawdę szczerze? - Spytałam. - Ucieczka to nie najlepsze wyjście, ale jeśli rzeczywiście jest jedynym, to trudno. Coś wymyślimy.
Zaczęłam się zastanawiać. Co robić, gdy całe miasto jest obstawione? Czy rzeczywiście wszystkie wyjścia są niedostępne? Skoro Alma pokazywała się często w porcie i do tej pory jej tu nie znaleźli...
- Próbowałaś wynająć jakąś łódkę?
Swoją drogą, ciekawe czy Kryppuk skończył już swoją zabawę...

_________________
KP
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seath

avatar

Liczba postów : 887
Punkty : 361
Join date : 30/05/2016
Age : 21
Skąd : Koło pierników. :V
Job/hobbies : Gierki, komiksy, seriale, marnowanie czasu, Helix Fossil. :V

PisanieTemat: Re: Port   Pią Maj 19, 2017 6:55 pm

Lettie

Gdy Apash zbliżyła się do Almy, Herman instynktownie wspiął się wyżej na ramię swej właścicielki. Widocznie nie do końca był przekonany co do dobrych intencji młodej Poochyeny:
- Rozmawiać? Z nimi? Cóż.. To dość trudne, rzadko ich widuje. Oni często się przemieszczali, dlatego zdecydowali, że powinnam mieszkać w tym regionie razem z Babką - odpowiedziała. - Zresztą oni nawet ze sobą rzadko się widują.
Dziewczyna widocznie była dość poirytowana, najwidoczniej niełatwo było jej rozmawiać o tych sprawach:
- Łódkę? Cóż.. Musiałabym znać w porcie kogoś zaufanego, sama nie umiem pływać łodziami. Chociaż jestem pewna, że główne szlaki morskie również są obstawione. Oni znają się na rzeczy.. I mają pieniądze żeby zrobić co chcą, to że do tej pory mnie nie znaleźli to głównie kwestia tego, że w tym mieście jest tyle ludzi i staram się wyglądać jak najbardziej pospolicie. Ewentualnie mogłabym spróbować wkraść się do ładowni jakiegoś statku, ale musiałabym zgromadzić spory zapas żywności...
Alama westchnęła:
- Prędzej czy później mnie pewnie znajdą, cóż.. Nie żałuje to były najlepsze dni mojego życia.

_________________
KP/BOX
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lettie

avatar

Liczba postów : 360
Punkty : 186
Join date : 11/11/2016
Age : 20
Skąd : Wsi spokojna, wsi wesoła...

PisanieTemat: Re: Port   Sob Maj 20, 2017 2:08 pm

A więc z nimi nie rozmawiała! Dobra nasza. Wprawdzie bardzo możliwe, że na plany Almy mieli podobny pogląd jak Aira, szczególnie że nie mieli z córką bliskiej więzi, jednak zawsze była to jakaś dodatkowa furtka. Teraz trzeba tylko znaleźć pasujący do niej kluczyk.
- Jeszcze nie wszystko jest stracone. Wiem, co możemy zrobić. - Wygrzebałam z plecaka notes, wyrwałam kartkę i razem z długopisem wręczyłam ją dziewczynie. - Słuchaj: napiszesz tutaj list do swoich rodziców, w którym wszystko im dokładnie wytłumaczysz i spróbujesz przekonać ich do swoich racji. Ja im tą wiadomość zaniosę, tylko musisz mi powiedzieć dokąd. Jeśli będą przychylni, wrócę tu po ciebie. Jeśli nie... wtedy lepiej, żebym tu więcej nie przychodziła, bo drugi raz już nie uda mi się tak łatwo wykiwać szpiegów. Zatem jeśli nie wrócę do... Teraz mamy wieczór, więc powiedzmy najpóźniej do jutrzejszego południa, znaczy, że nic nie udało się wskórać. Co ty na to?

_________________
KP
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seath

avatar

Liczba postów : 887
Punkty : 361
Join date : 30/05/2016
Age : 21
Skąd : Koło pierników. :V
Job/hobbies : Gierki, komiksy, seriale, marnowanie czasu, Helix Fossil. :V

PisanieTemat: Re: Port   Nie Maj 21, 2017 1:01 am

Lettie

Alma zaczęła kiwać przecząco głową:
- Może i to nie najgorszy pomysł, ale niestety moich rodziców aktualnie nie ma w Shirubie. Czasem jedno z nich na trochę przyjeżdża, ale jak już mówiłam, cały czas są w rozjazdach. W sumie nawet nie jestem pewna gdzie w tej chwili mogą być...
Z biegiem rozmowy Alma coraz mniej przypominała siebie z chwili gdy ją poznałaś w porcie. Stawała się coraz bardziej markotna.
- Wydaje mi się, że jedyna szansa to po prostu spróbować przekraść się przez któreś z wyjść. Samemu może mi być ciężko, ale z Tobą może się udać! Zaczęłabyś jakąś rozróbę... Odwróciła uwagę typków z Yggdrasil. A ja bym szybko czmychała obok ich czujki! Szansę są niby małe... Ale myślę, że może się udać.. - Alma z wolna wracała do swojego naturalnego stanu, a na jej twarzy zapłonął lekki rumieniec. - Udałabyś się tam gdzie jest wejście na drogę Nr 8 lub 1, sprowokowałabyś jednego z tamtejszych kafarów Yggdrasil do walki pokemon, a ja w zamieszaniu bym się przekradła! Co na to powiesz? Oczywiście wcześniej ustaliłybyśmy godzinę, bo do tamtego czasu raczej nie mogłybyśmy się widywać. No i po tym jak opuściłabym miasto, zaczekałabym na Ciebie gdzieś dalej przy drodze. No i? Myślisz że to ma szansę wypalić?

_________________
KP/BOX
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lettie

avatar

Liczba postów : 360
Punkty : 186
Join date : 11/11/2016
Age : 20
Skąd : Wsi spokojna, wsi wesoła...

PisanieTemat: Re: Port   Nie Maj 21, 2017 11:22 am

Na słowo "rozróba" Apash z zainteresowaniem zastrzygła uszami i zamerdała ogonem. Najwyraźniej ta propozycja bardzo przypadła jej do gustu. Mi z kolei to słowo zupełnie się nie spodobało, ale kiedy Alma wyjaśniła, o co jej chodzi, uspokoiłam się. Walkę mogę jak najbardziej stoczyć; na pewno uda się ją wywołać w jakiś mało awanturniczy sposób. Może wystarczy po prostu rzucić wyzwanie? Te typki stojące godzinami w bramach muszą się nieziemsko nudzić.
- Zgoda, możemy spróbować. Miałam zamiar zacząć podróż w kierunku północnym, więc umówmy się przy bramie na drogę numer 8. Najlepiej to zrobić chyba w godzinach szczytu; im więcej ludzi dokoła, tym mniej będziesz się rzucać w oczy, wymykając się z miasta. Przenocuję w PokeCceen... ter... Muszę się tam jeszcze skontaktować z rodziną. Dzisiaj nie zdążyłam tego zrobić. - Wahanie w moim głosie z pewnością było wyczuwalne; istniało przecież prawdopodobieństwo, że jak tylko mnie tam ujrzą, zaraz zostanę wyrzucona za próg. - O umówionej porze stawię się pod bramą i zaczniemy akcję. Tylko wyznacz godzinę, która twoim zdaniem będzie najodpowiedniejsza.

_________________
KP
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seath

avatar

Liczba postów : 887
Punkty : 361
Join date : 30/05/2016
Age : 21
Skąd : Koło pierników. :V
Job/hobbies : Gierki, komiksy, seriale, marnowanie czasu, Helix Fossil. :V

PisanieTemat: Re: Port   Nie Maj 21, 2017 3:45 pm

Lettie

Z każdym twym słowem uśmiech Almy stawał się szerszy. Widocznie znów stawała się sobą i nieprzyjemne wspomnienia opuszczały już jej głowę.
- Droga numer 8! Jasne, też chciałam tam wyruszyć. O tak... - dziewczyna na chwile się rozmarzyła. - Tak, powinnyśmy to zrobić zdecydowanie gdzieś w godzinach szczytu, więc mniej więcej o 2 popołudniu, myślę że wtedy ulicami przechodzi się najwięcej osób, niektórzy idą na plażę, niektórzy już z, ruch jest w każdym razie spory.
Alma wydawała się nie zauważyć niepewności w twoim głosie. Nic dziwnego, w końcu była cała w skowronkach. Najwidoczniej bardzo wierzyła w wasz sukces.  
- To jesteśmy umówione. Jutro około 2 popołudniu. Gdzieś przy wejściu na drogę Nr 8. Ja będę tam wcześniej, raczej mnie nie zauważysz, bo się ukryję. Po prostu zacznij walkę, a gdy skończysz wyjdź z miasta.. i.. Mniej nadzieję, że mnie tam zastaniesz - wyrecytowała Alma niczym karabin maszynowy - a teraz już idź. Pewnie musisz się jeszcze przygotować.
Po tych słowach Alma niemalże wypełniała Cię z budynku szczebiotając wesoło. Apash kilkukrotnie zaszczekała w ramach protestu, ale koniec końców okazało się, że nic nie może zrobić. Znalazłyście się w porcie. Od chwili gdy weszłyście do budynku nie minęło raczej wiele czasu, słońce nadal znajdowało się mniej więcej w podobnej pozycji, jest już później, ale słońce jeszcze nie zachodziło.
W twoją stronę chichocząc złowieszczo nadleciał Kryppuk. Najwidoczniej wykonał swoje zadanie. Wydawał się również nad wyraz z siebie zadowolony, ciekawe co zmajstrował.

_________________
KP/BOX


Ostatnio zmieniony przez Seath dnia Czw Lip 13, 2017 12:01 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lettie

avatar

Liczba postów : 360
Punkty : 186
Join date : 11/11/2016
Age : 20
Skąd : Wsi spokojna, wsi wesoła...

PisanieTemat: Re: Port   Pon Maj 22, 2017 4:07 pm

Nawet nie odnotowałam momentu, w którym przedostałam się ze schronienia Almy w złociste światło późnego popołudnia. Gdy się odwróciłam, klapa już była zamknięta i wyglądała tak niewinnie, jak tylko może wyglądać porzucony w porcie kawałek blachy. Cóż, najwyraźniej nie dane mi jest dzisiaj zagrzać zbyt długo miejsca w jakimkolwiek pomieszczeniu.
Wtem jakiś cień zmaterializował się przede mną, przesłaniając słońce. Kryppuk wrócił ze swojej - najwyraźniej pomyślnie zakończonej - misji. Miałam nadzieję, że to był jedyny powód jego dobrego nastroju; czasem trzeba sobie pozwolić na trwanie w błogiej nieświadomości.
- Tu jesteś! Zostawiłeś urządzenie gdzieś w mieście? - chciałam się upewnić. Odpowiedzią był szybki grymas i śmiech dobiegający z głębi ektoplazmy. Cóż, przynajmniej miałam zapewnioną pełną swobodę w interpretacji. - Dziękuję ci bardzo za twoją pomoc. Mam nadzieję, że spodobało ci się w mieście. Trochę tu inaczej, niż w twoim zamku w rezerwacie.
Teraz pozostawało tylko udać się do PokeCenter, zahaczając przy okazji o PokeMarkt; skoro miałam jutro przed opuszczeniem miasta stoczyć walkę, przydałoby się zaopatrzyć w jakiś zapasowy lek, tak na wszelki wypadek. Może rzuci mi się też w oczy coś po atrakcyjnej cenie.
Spojrzałam w górę na Kryppuka, zataczającego teraz szaleńcze kółka nad moją głową. Szkoda trochę przerywać mu tę chwilę euforii, ale w Pokeballu będzie zdecydowanie bezpieczniejszy dla otoczenia.

_________________
KP
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seath

avatar

Liczba postów : 887
Punkty : 361
Join date : 30/05/2016
Age : 21
Skąd : Koło pierników. :V
Job/hobbies : Gierki, komiksy, seriale, marnowanie czasu, Helix Fossil. :V

PisanieTemat: Re: Port   Pon Maj 22, 2017 7:24 pm

Lettie

Kryppuk zniknął w czerwonej mgiełce wydobywającej się z Pokeball'a, rzecz jasna nie zrobił tego po cichy a przy akompaniamencie maniakalnego śmiechu, jak na Kryppuka przystało.
Co zmajstrował gdy go z tobą nie było? Nie wiadomo.. Ale jeśli mocno nabroił to prędzej czy później się dowiesz..
W każdym razie pozbył się pluskwy.. A przynajmniej miałaś nadzieję, że to zrobił.
Tak czy inaczej teraz był w pokeballu.. Przez jakiś czas nie powinien niczego spsocić. Pozostało tylko pytanie: Jak długo potrwa ''jakiś czas''?
Ruszyłaś w stronę Poke-Martu. W tym celu musiałaś przejść spory kawał portu. Po drodze minęłaś kilku typkach w garniturach. Definitywnie Yggdrasil Company. Instynktownie lekko się wzdrygnęłaś, jednak Ci nawet na Ciebie nie spojrzeli, pewnie mieli coś ważnego do załatwienia. Nie szli również w stronę budynku Yggdarsil Company, więc Alma też nie jest raczej w tej chwili zagrożona.
Kilka kroków i powinnaś znaleźć się centrum miasta.

(Możesz pisać w West Star.)

_________________
KP/BOX
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Quincy



Liczba postów : 36
Punkty : 40
Join date : 18/06/2017

PisanieTemat: Re: Port   Nie Cze 18, 2017 9:27 pm

Było coś koło 21. Dla niego znaczyło to tylko jedno: Przepiękny dzień dopiero się zaczął! Wysiadł ze statku i rozejrzał się po okolicy. W tym właśnie regionie spędzi najbliższy czas. Wyglądał... obiecująco. Zaraz wypuścił swojego Misdreavusa z Pokeballa. - Hej, Sally. Co sądzisz o tym miejscu? - spytał pokemona myśląc gdzie by się teraz udać. Nagle znalazł mapę, do której szybko się zbliżył razem ze swoją towarzyszką i zaczął ją studiować. To miejsce wyglądało na o wiele większe niż jego rodzinne strony... Zaczął się też czuć nieco zagubiony...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Małża
Admin
avatar

Liczba postów : 954
Punkty : 457
Join date : 26/08/2014
Age : 18
Skąd : Kalos - Lumiose City | Polska - Wrocław
Job/hobbies : Adminofaszystka, aspirująca Kapłanka Arceusa

PisanieTemat: Re: Port   Nie Cze 18, 2017 9:39 pm

Quincy

Pozostali pasażerowie schodzący ze statku byli zaspani i niemrawi. Cóż, nie każdy trenuje się na duchowe medium. Ponieważ był to twój pierwszy dzień w nowym regionie nie mogłeś być pewien, ale podejrzewałeś, że za dnia w porcie było więcej ludzi. Bo obecnie poza kilkunastoma współpasażerami podróży i paroma marynarzami wsiadającymi na statek, nie było tu nikogo. Czując się zagubiony chciałeś rozejrzeć się za mapą, jednak takowej nie dostrzegłeś. Po wypuszczeniu z pokeballa Sally rozejrzała się z zaciekawieniem po nowej okolicy i przeleciała niewielki dystans od ciebie, zapewne dobrze czując się w panującym półmroku. Chyba najrozważniejszym rozwiązaniem było udanie się z resztą przyjezdnych do miasta i tam znalezienie jakiejś mapy West Star. Z pewnością są tutaj nastawieni na turystów, prawda? Może nie takich nocnych... ale wciąż, jakaś tablica z ulicami powinna być.

(możesz pisać w West Star, albo jeszcze trochę pokręcić się w porcie)

_________________
___| KP | BOX |___


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matsuo Tokugawa

avatar

Liczba postów : 26
Punkty : 34
Join date : 20/06/2017

PisanieTemat: Re: Port   Pon Cze 26, 2017 7:59 pm

Podróż z Hoenn była długa, ale nie męcząca. Scar podczas rejsu wesoło skakała sobie po pokładzie i ani myślała żeby się uspokoić chociaż Matsuo zwracał jej uwagę. Co jakiś czas podbiegała i zaczepiała z główki swojego trenera, obijała się i leciała dalej. Tokugawa jednak był na razie w innym świecie, czas jaki spędził na wodzie dał mu chwilę na oddech i przemyślenie wszystkiego z amoku wyrwał go dopiero chłopiec, który podbiegł do poręczy i krzyczał o tym, iż widać miasto. Brunet podniósł się i popatrzył na piękności miasta West Star, a raczej jego port, wziął też na ręce swoją Eevee żeby i ona mogła popatrzeć ,w sumie nie widziała za dużo świata, była jeszcze młodą samiczką.
- To będzie dla nas nowy początek Scar...
Powiedział do swojej towarzyszki, a tak jakby zrozumiała, pokiwała łebkiem i uśmiechnęła się. Mat wyciągnął pokeball i wrócił ją do środka, przecież nie każdy musiał wiedzieć, że jest trenerem pokemon. Statek dopłynął, mężczyzna zszedł z pokładu statku i ruszył do planu miasta. Po wyciągnięciu smartfona, zrobił mu zdjęcie i schował go do kieszeni. Widząc jakiegoś przechodnia zaczepił go.
- Przepraszam gdzie tu jest najbliższy pub ?
Zapytał jak typowy podróżnik szukający przygód. Miał nadzieje że otrzyma odpowiedź, która nas usatysfakcjonuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lettie

avatar

Liczba postów : 360
Punkty : 186
Join date : 11/11/2016
Age : 20
Skąd : Wsi spokojna, wsi wesoła...

PisanieTemat: Re: Port   Pon Cze 26, 2017 10:47 pm

Matsuo Tokugawa

Rejs minął ci zupełnie bezproblemowo; pogoda dopisywała przez całą podróż, morze było spokojne, nie doszło do żadnych nieprzyjemnych incydentów na pokładzie. Sielanka… Tak pozornie przedstawiało się twoje położenie. I z zewnątrz faktycznie tak mogło to wszystko wyglądać – szczególnie, gdy spojrzało się na rozbrykaną Eevee. Jednak w środku…
Inferno. Duchota i żar. Krzyki. Piekący ból. Przerażenie. Czerwona łuna na ukochanych twarzach, kołyszących się w takt twojego szaleńczego biegu. I te same twarze, nieruchome twarze, uderzające o płonącą posadzkę, gdy ziemia wybiegła ci naprzeciw.
Ciemność.
Wzdrygnąłeś się gwałtownie, gdy do twoich wspomnień jak świst rozpędzonej lokomotywy przedarł się niespodziewanie radosny okrzyk:
- West Star! Dopływamy!
To pomogło ci powrócić do rzeczywistości. Podniosłeś swoją Scar i gładząc jej futerko, wpatrywałeś się w przybliżający się z każdą chwilą port. Gdy statek już dobijał do brzegu, a ty schowałeś Eevee do Pokeballa i kierowałeś się w stronę trapu statku, ktoś niespodziewanie wszedł ci w drogę. Omal się o niego nie przewróciłeś. Był to młody mężczyzna, na oko nieco powyżej dwudziestki. Odrobinę przewyższałeś go wzrostem. Ciemne, sięgające karku włosy były w nieładzie, nierówna grzywka opadała mu na oczy. Na ułamek sekundy wasze spojrzenia się skrzyżowały; niebieskie oczy patrzyły na ciebie dumnie, z niemal władczą wyższością. Potem nieznajomy odwrócił głowę i, nie zaszczycając cię ani jednym spojrzeniem, ruszył pewnym krokiem w kierunku trapu. Za nim łopotała na wietrze czerwona peleryna.
Gdy się oddalał, spostrzegłeś niespodziewanie, że drepcząca u jego boku Fennekin obejrzała się przez ramię i mrugnęła do ciebie zalotnie. Dobrze, że Scar siedzi bezpiecznie w Pokeballu… Gotowa byłaby poczuć się zazdrosna.
Po zejściu na ląd szybko zapomniałeś o nieprzyjemnym osobniku. Zaczepiłeś pierwszego lepszego jegomościa w średnim wieku, który na twoje pytanie pokiwał uprzejmie głową.
- Najlepsze piwo w mieście można dostać w pubie Ognista Ponyta – powiedział tonem prawdziwego konesera. – Dosłownie rzut beretem od niego znajdzie pan kuchnię Snorche. Świetne miejsce. Może nie jest szczególnie wyrafinowane, ale ceny rozsądne, a karmią znakomicie. – W dowód swoich słów poklepał się znacząco po całkiem okazałym brzuchu.
Pozostaje ci zlokalizować na mapie podane lokale i zdecydować, czy chcesz postąpić zgodnie z radą przechodnia.

Jeśli chcesz, następny post możesz pisać w West Star.

_________________
KP
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Port   

Powrót do góry Go down
 
Port
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pokemon Silver :: Region Shiruba :: Miasta Shiruby :: West Star-
Skocz do: