Pokemon Silver
Hullou. Do you want to play a game with me?



 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

*Kliknij obrazek*
Pokemonem tygodnia jest...

Każdy jego (lub jego ewolucji) posiadacz może zgłosić się do administracji aby otrzymać
-------------------------
Nagrody
+ 2 obrony

+ TM Low Sweep
- - -
- - -

Dodatkowo rośnie szansa na spotkanie tego pokemona w dziczy.

BlackButlerHogwartDream
W sprawie wymian proszę pisać do HeadAdmina/Filiposa44. Przyjmujemy buttony o rozmiarze 152x52 lub mniejszym.
RPG online - najlepsze internetowe gry online, gry przeglądarkowe i MMORPG | Toplista i-rpg.plGry w przeglądarceToplista gier!TOP50 Gry

Share | 
 

 Gold Beach

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
HeadAdmin

avatar

Liczba postów : 1218
Punkty : 279
Join date : 06/07/2014

PisanieTemat: Gold Beach   Sob Sie 29, 2015 9:02 pm

Miasto zwykle ignorowane przez trenerów, a wielbione przez turystów. Dosyć podobne do West Star, aczkolwiek brakuje tu portu i sali pokemon. Jest za to skup pereł, no i przez to miasto biegnie najprostsza droga do Wild City.
Wracając do podobieństw z West Star: masa hoteli, spora plaża, centrum walk pokemon (aczkolwiek rzadko używane), wszędzie tłumy turystów i jeden skromny PokeMarkt...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://pokemonsilver.forumpl.net
Seath

avatar

Liczba postów : 877
Punkty : 358
Join date : 30/05/2016
Age : 20
Skąd : Koło pierników. :V
Job/hobbies : Gierki, komiksy, seriale, marnowanie czasu, Helix Fossil. :V

PisanieTemat: Re: Gold Beach   Czw Wrz 01, 2016 1:08 pm

Gdy wszedł do miasta odwołał Rankaku i Akumę do pokeballi, to raczej nie miejsce dla nich. Natomiast Yorokobi, cóż, on wychował się w mieście, pobyt tutaj nie powinien być dla niego problemem.
- Doobra. To jestem już tu. - Mruknął do samego siebie wyobrażając sobie mapę regionu.
Gold Beach to pierwszy przystanek trasy, którą zaproponował mu Archie.

Do doliny Trzech jezior. napisał:
drogą nr. 1 do Gold Beach, następnie drogą nr. 2 dotrzesz na pogranicze dżungli i Rajskiego półwyspu. Tam droga skręca ostro na południe, w stronę kolejnego miasta i dżungli. Ty jednak musisz z niej zejść i podróżować wzdłuż granicy dżungli, a kiedy dotrzesz do brzegu oceanu udać się wzdłuż plaży na północ. W pewnym momencie powinieneś ujrzeć wielkie jezioro... wtedy już będziesz na miejscu.

Dolina trzech jezior była jego pierwszym celem.
Nie zamierzał gnać tam jednak od razu. O nie. Po pierwsze musi tutaj znaleźć miejsce do noclegu, pewnie poke-centrum. Jeśli jest otwarte... Chociaż nie widział nigdy zamkniętego Poke-centrum zawsze może być ten pierwszy raz. (Może Siostra Joy jest milsza od tej z West Star.) Rano pewnie trochę potrenują, w końcu co to za podróż treningowa bez treningu. Warto byłoby również znaleźć jakiegoś przeciwnika.
- Chodź tutaj Yorokobi. - Wziął swego pokemona na ręce. Tak by nikt na niego nie wszedł.
Wolnym krokiem ruszył w stronę Poke-Center. W międzyczasie obserwował okolicę. Zdjęcia raczej porobi rano, gdy widoczność będzie lepsza, jego aparat nie był cudem techniki, więc raczej wszystko byłoby czarne. To miasto nieco przypominało jego rodzinne, miasto interesu. Niezbyt interesujące dla trenerów, interesujące dla przedsiębiorców.
Rodya nie polubiłaby tego miejsca, tak jak nie przepadała za rodzinnym miastem.

_________________
KP/BOX
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Małża

avatar

Liczba postów : 934
Punkty : 446
Join date : 26/08/2014
Age : 18
Skąd : Kalos - Lumiose City | Polska - Wrocław
Job/hobbies : Adminofaszystka, aspirująca Kapłanka Arceusa

PisanieTemat: Re: Gold Beach   Czw Wrz 01, 2016 5:55 pm

Nie, te gify nie mają nic wspólnego z twoją przygodą. Znalazłam tylko takiego Rattatę. xd
Spoiler:
 

Seath sadysta, ale z cudownym Rattatą:

Po ulicach kręcili się ludzie, ale miasto na pewno było opustoszałe w porównaniu do tego co się tu dzieje za dnia. Ciemność i chłodek spowodowane brakiem słońca skłoniły turystów i trenerów do zaszycia się gdzieś na nocleg. Yorokobi dał się wziąć na ręce, już zapewne był zmęczony. I senny. Już nie te lata... Szczurek jednak nie miał zamiaru cię opuścić w tej sytuacji, bo mimo że oparł łepek o twoje ramię, to oczy miał otwarte.
Szukałeś drogi do Centrum Pokemon, jednak w tym mieście miejsca ważne dla trenerów nie były za dobrze oznaczone... prawdę powiedziawszy to nie zobaczyłeś jeszcze ani jednego drogowskazu związanego z chociażby artykułami dla stworków. Tak, to miasto definitywnie zostało przejęte przez turystów. Knajpy, knajpiczki i sklepy z pamiątkami przewijały się po obu stronach ulicy.
Kręciłeś się po okolicy i kręciłeś... aż zrobiło się naprawdę nieciekawie. W końcu zapadła noc, a życie na ulicach przeistoczyło się w życie nocne. Wszystkie sklepy były pozamykane, jednak miejscówki nadal otwarte o tej porze przyjmowali głównie klientów którzy chcieli się czegoś napić. No, nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka - byli też tacy którzy wracali do domu po nadgodzinach w pracy i chcieli coś zjeść.
Rattata zasnął na twoich rękach. Oświetlenie witryn i przydrożne lampy były teraz twoimi jedynymi drogowskazami. Kiedy mijałeś jedną z nieoświetlonych alejek do twoich uszu dotarło podejrzane szuranie. Byłeś zaciekawiony, ale nie miałeś zamiaru się narażać ewentualnemu napastnikowi. Bardzo mądrze.
Swoim zwyczajem zakradłeś się bliżej podejrzanego miejsca i dyskretnie zapuściłeś żurawia z ukrycia. Teraz mogłeś rozejrzeć się po większym obszarze alejki, dostrzegłeś stojące pod ścianą kubły, sporo śmieci było wysypanych na ziemię... ale nie było tu nikogo. Miejsce między dwoma budynkami kończyło się ślepym zaułkiem. I chociaż ciemne to wydawało się w miarę bezpieczne. Cóż, "bezpieczeństwo" w takich miejscach znaczy najpewniej "brak zagrożenia na tą chwilę", ale sam rozumiesz co chcę przekazać.
Po wspomnianej aktywności chroboczącej i szurającej nie było ani śladu... znaczy słychu. A ślady może były, tylko ich stąd nie widziałeś?

Pytanie brzmiało tylko: ulegniesz ciekawości, a może jednak będziesz wolał pozostać przy aktualnym celu? Sam pewnie byłeś zmęczony. Czy warto przeszukiwać takie miejsca kiedy sen się ciśnie na powieki a ręce zajęte są przez pewne szczurze ciałko?

_________________
___ | KP | BOX | ___


Ma tim:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seath

avatar

Liczba postów : 877
Punkty : 358
Join date : 30/05/2016
Age : 20
Skąd : Koło pierników. :V
Job/hobbies : Gierki, komiksy, seriale, marnowanie czasu, Helix Fossil. :V

PisanieTemat: Re: Gold Beach   Czw Wrz 01, 2016 9:49 pm

Na własną odpowiedzialność.:
 

Brakowało słońca. Nie raziło go to, nie był specjalnym miłośnikiem światła słonecznego, zwłaszcza po podróży po plaży, gdzie piasek odbijał niemiłosierne promienie słoneczne wprost w jego twarz. Yorokobi był senny, trzymał się już tylko po to by dodać trenerowi otuchy, Dyunn o tym wiedział, gdy zaśnie cofnie go do Pokeball'a, tak postanowił, by nie zrobić mu przykrości.
- Staruszku, odpocznij, świetnie się dziś spisałeś. - Mówił gdy szczurek zasypiał.
Teraz szedł sam. Obserwował różne szyldy, knajpa, hotel, klub.
~ Rodya nienawidziłaby tego miejsca. ~ Pomyślał i on też go nienawidził, mimo iż niegdyś czułby się tu jak ryba w wodzie.
Przez dłuższy moment bezskutecznie szukał jakiejś wskazówki dotyczącej drogi do PokeCenter. Zapadł kompletny mrok. Błądził tak dalej, a potem usłyszał szmer. W swym rodzinnym mieście na pewno by to sprawdził, w końcu jego hobby było obserwowanie problemów ludzi, teraz również zamierzał to zrobić. W innym jednak celu, tym razem chciał pomóc. Gdy szczurek zasnął, Seath bez słowa cofnął go do Pokeball'a. Zaczął się skradać. Ruszył w ciemność, by zobaczyć co skrywała.
Bał się, jak to człowiek. Ale czym jest strach w porównaniu do mocy przygody. Zamierzał sprawdzić czy ktoś, albo coś nie czai się w kuble.

_________________
KP/BOX
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Małża

avatar

Liczba postów : 934
Punkty : 446
Join date : 26/08/2014
Age : 18
Skąd : Kalos - Lumiose City | Polska - Wrocław
Job/hobbies : Adminofaszystka, aspirująca Kapłanka Arceusa

PisanieTemat: Re: Gold Beach   Nie Wrz 04, 2016 6:51 pm

Seath:

Najpierw nie było już słychać nic i już myślałeś że odgłosy z wcześniej to fałszywy alarm. Po chwili jednak dało się słyszeć ostrzegawcze syczenie, a nawet... coś jakby dudnienie? Tak, coś zdecydowanie waliło w plastikową pokrywę, próbując się uwolnić. Wtem z ciemności wyskoczył mały czarny kot o świecących zielonych oczach i usiadł na kuble, skutecznie blokując jakiekolwiek stworzenie pragnące się wydostać. Purrloin zamiauczał przeciągle i ostentacyjnie przeciągnął się, skrobiąc pazurkami po powierzchni pokrywy. A więc to ten dźwięk z wcześniej.
Wtem z wnętrza w kształcie tuby dało się słyszeć donośne syczenie wzmocnione echem pustej przestrzeni zbiornika na odpadki. Huh, więc... coś jest na rzeczy. Dwa pokemony werbalnie dawały sobie znać jak to się nie lubią przez ów pokrywę i naprawdę zaczynały boleć cię uszy... Typowe kocie piosenki po nocy. Bo w kuble też najwidoczniej był kot, sądząc po przeraźliwym miauczeniu i syczeniu.
Purrloin nadal siedział uparcie z wyciągniętymi pazurkami. Wyglądał na wkurzonego, ale i znudzonego. Ciebie ignorował.

evil kiciuś:
 

_________________
___ | KP | BOX | ___


Ma tim:


Ostatnio zmieniony przez Małża dnia Czw Wrz 15, 2016 10:36 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seath

avatar

Liczba postów : 877
Punkty : 358
Join date : 30/05/2016
Age : 20
Skąd : Koło pierników. :V
Job/hobbies : Gierki, komiksy, seriale, marnowanie czasu, Helix Fossil. :V

PisanieTemat: Re: Gold Beach   Nie Wrz 04, 2016 9:26 pm

~ Fałszywy alarm? Chybaaa ~ Myślał zbliżając się do kubła.
Gdy zaczęło się dudnienie, chłopak lekko odskoczył.
~ Straszy czy co?
Chwilę później cała sytuacja się wyjaśniła. Kot dręczył kota, prawie jak ludzie.
Chłopak zaczął zastanawiać się co zrobić, zdecydowanie powinien uwolnić kociaka-ofiarę z kubła, tego był pewien. Tylko jak...
Mógłby spróbować wystraszyć kociaka-terrorystę, ale to słaba nauczka. Zresztą, bądź co bądź sytuacja była idealna do małego treningu. Mógłby sprawdzić jak Rankaku nadaje się do walki, może i to noworodek... Ale.. Trenować trzeba. Tym szybciej, tym lepiej, prawda?
Cóż. Prawda czy nie prawda, zdecydował.
- Rankaku, idź - Wypuścił swojego robaczka.
Wskazał na kota.
- Widzisz tego przebrzydłego prześladowcę? Wygoń go z tego kubła. Zacznij od Twineedle, potem zwiń się w kłębek, przyjmij postawę defensywną (Defense Curl) i nacieraj (Rollout)! - Wydawał polecenia. - A, i postaraj się nie przewrócić kubła. Jeszcze kociakowi-ofierze coś się stanie.  
Miał nadzieję, że jego nowy nabytek wie co robić. On sam nie był specjalnie pewny, ale nie pozwolił by jego podopieczny to słyszał. Pierwsza walka pokemon, w której uczestniczył, zakończyła się porażką Yorokobiego.
~ Tym razem musi być inaczej ~ zdecydował Dyunn.

_________________
KP/BOX
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Małża

avatar

Liczba postów : 934
Punkty : 446
Join date : 26/08/2014
Age : 18
Skąd : Kalos - Lumiose City | Polska - Wrocław
Job/hobbies : Adminofaszystka, aspirująca Kapłanka Arceusa

PisanieTemat: Re: Gold Beach   Pon Wrz 12, 2016 6:55 pm

59, 80 (Twineedle ma 20% na zatrucie) - Purrloin się nie zatruł
Seath:

No i zaczęło się. Twój błyszczący Venipede rwał się do walki pomimo późnej pory i wyglądał na gotowego by rozgnieść Purrloina tu i teraz. Odpoczynek w pokeballu musiał być dla niego aż zbyt odnawiający, albo... może już po prostu taki jest z natury? Kiciuś w tej rundzie był szybszy i dało się słyszeć przez chwilę tylko złowrogie syknięcie zanim twój pokemon został podrapany (Scratch). Atak nie był jednak na tyle mocny by zmniejszyć pewność siebie robaczka. Sam kiciuś wskoczył na kubeł ponownie od razu po wykonaniu ciosu. Był na tyle szybki że uwięziony kociak w środku nie zdążył się zorientować w sytuacji i uciec.
Skorupek, zwany także Rankaku wyprostował się na swoich odnóżach i bez większego namysłu strzelił serią Twineedle. Ciemny kot został trafiony z zaskoczenia, ale nie spadł z kubła. Widocznie nie była to jego pierwsza walka uliczna, bo ani myślał upaść na ziemię jak jakiś typowy pokemon niższej klasy. Zmrużył tylko swoje zielone ślepia i popatrzył się na ciebie gniewnie. Może bestia z niego (niej?) nie była, ale to spojrzenie mówiło wiele rzeczy... jak na przykład to że wie, iż to od ciebie zależy wynik starcia. Czy to groźba?
Rankaku nie miał zamiaru przyjmować jakiejś postawy defensywnej i ruszył jak strzała, tuptając prędko po brudnym chodniku. Zmniejszył dzielący go z przeciwnikiem dystans i podskoczył a następnie zwinął się i zaatakował Rollout. Purrloin jednak wyraźnie już się nie patyczkował i odpowiedział dwoma Pursuitami. Pierwszy tylko zachwiał Venipede, drugi za to zrzucił go z kubła bezceremonialnie. Fioletowy kot zamiauczał triumfalnie i polizał się po zranionej w starciu łapce.
Z wnętrza śmietnika nie dobiegał już żaden dźwięk. Może pokemon się zmęczył, albo...


Spoiler:
 
Spoiler:
 

_________________
___ | KP | BOX | ___


Ma tim:


Ostatnio zmieniony przez Małża dnia Nie Wrz 18, 2016 3:55 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seath

avatar

Liczba postów : 877
Punkty : 358
Join date : 30/05/2016
Age : 20
Skąd : Koło pierników. :V
Job/hobbies : Gierki, komiksy, seriale, marnowanie czasu, Helix Fossil. :V

PisanieTemat: Re: Gold Beach   Pon Wrz 12, 2016 9:24 pm

Rankaku okazał się... Wojowniczy... A i to mało powiedziane, to niemalże szalona bestia. Bez wątpienia w walce niosło to jakieś plusy, stworzonko nie będzie od niej stronić, a w ich misji walka była kwestią kluczową. Nie da się zdobywać odznak bez chętnych do walki pokemonów, tak mawiali w tych reklamach w telewizji... 
Potyczkę rozpoczął Kot-Terrorysta, nie wyglądało jednak żeby smagnięcie pazurem mocno onieśmieliło Skorupka, więc Dyunn się nie martwił. Kot rzecz jasna przemieścił się ze swojej pozycji na kuble, jednakże był na tyle szybki, że uwięziony Kociak-ofiara nie zdołał wyrwać się z pułapki.
~ Nie teraz, to później. ~ Pomyślał Seath.
Nawet mimo trafienia Twineedle, kot-terrorysta nie dał za wygraną. Nie mieli tu do czynienia z nowicjuszem. Był to na swój sposób plus, z walki z takim przeciwnikiem, Rankaku więcej wyciągnie.
Gdy spojrzenie Kota-Terrorysty spotkało się z wzrokiem Seatha, chłopak mimowolnie wzdrygnął się. Było w oczach Kiciusia coś, co budziło przerażenie, coś co pokazywało, że jest to godny przeciwnik, a nie pierwszy lepszy dachowiec. Dyunn stał twardo na nogach, nie cofnął się. Strach nie zapanował nim, dziewiętnastolatek opanował go. Zresztą... Co powiedziałaby jego siostra gdyby zobaczyła, że trzęsie portkami przed kotem.
Skorupek zignorował defensywę. Nie było to zbyt mądre, zwłaszcza, że przedwczesne zwinięcie się w kulkę mogłoby pomóc mu z jego natarciem. Ruszył jak strzała. Cóż... Bywa i tak.
Następnie spotkał się z kontratakiem. Tak też bywało. Kot-terrorysta nadal był królem kubła. Co gorsza, z kubła nie dobywały się już żadne dźwięki. Nie był to dobry omen. Seath miał nadzieję, że kociak-ofiara tylko się zmęczył... W innym wypadku.. Cóż, niedaleko może być pokecenter, albo zakład pogrzebowy. W tym mieście pewnie prędzej znalazłby to drugie... Nieważne! Nie teraz. Musiał skupić się na walce.
- Rankaku! Wracaj na śmietnik! Kontynuuj natarcie (Rollout'y), potem znowu spróbuj go zatruć. (Twineedle). Pamiętaj o defensywie! Spróbuj unikać jego ciosów, w końcu cały czas wydajesz się być coraz szybszy, uda Ci się. - Wydawał komendy, miał nadzieję, że ich sens docierał do Rankaku.

_________________
KP/BOX
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Małża

avatar

Liczba postów : 934
Punkty : 446
Join date : 26/08/2014
Age : 18
Skąd : Kalos - Lumiose City | Polska - Wrocław
Job/hobbies : Adminofaszystka, aspirująca Kapłanka Arceusa

PisanieTemat: Re: Gold Beach   Sro Wrz 14, 2016 8:48 pm

Seath:
(losuję czy Rollout trafia, za trzecim razem 93 - nie trafił w końcu)

Okolica robiła się coraz cichsza, noc przejęła władzę nawet nad miejskim zgiełkiem. Poczułeś się nagle bardzo sam, jakbyś znalazł się w przestrzeni kosmicznej.
Chwila dziwnego wytłumienia nie trwała jednak wiecznie, bo zaczęła się druga runda walki. Purrloin przestał lizać swoją łapę i uniósł łepek w porę by... zobaczyć nacierającego w niego Rolloutem Venipede. Robaczek przywalił z nie lada impetem, to wykonanie ataku było wyraźnie silniejsze od poprzedniego. Speed Boost też zapewne nie zawadził, w końcu udało się dzięki temu wziąć fioletowego kiciusia z zaskoczenia. Może i był ulicznym fighterem, ale najwyraźniej nie spotkał jeszcze przeciwnika którego zdolności zmieniałyby się w trakcie starcia. Z sykiem skoczył i z wysoka wyprowadził Fury Swipes. Seria lekkich ciosów, acz w nagromadzeniu zadaje niczego sobie obrażenia. Po czterech ruchach i nowych delikatnych zadrapań na pancerzyku robaka, fioletowy pokemon zrobił pełen gracji fikołek w tył i wrócił na swoje miejsce na pokrywie.
Rankaku przez to jak rozpędził się w swojej zwiniętej formie, musiał kontynuować atakowanie Rolloutem do czasu gdy nie trafi i da radę wyhamować. Albo się gdzieś rozbije o ścianę. Wprawdzie Purrloin już wiedział czego się spodziewać, ale nie był w stanie uskoczyć. Po raz kolejny został zrzucony z kubła i chyba tym razem nie myślał już o powrocie. Przesunął się jednak bliżej ściany i czekał w gotowości, zniżając się nawet na swoje cztery łapy, w dosyć nietypowej dla tego gatunku pozycji. Nie miałeś czasu zmienić poleceń danych pokemonowi, zresztą nie było już mowy o zatrzymaniu tak rozpędzonego robaczka.
Wrogi kot czekał do ostatniej chwili by uskoczyć i od razu wyprowadził dobrze wycelowany Pursuit od tyłu. Był to cios krytyczny! Biedny Rankaku rozbił się o ścianę, jak można było przewidywać. Nie było jednak tego złego, przynajmniej nie jest już zablokowany w Rollout. Zgodnie z twoimi instrukcjami strzelił Twineedle (85, 15). Wyglądało na to że druga igła zatruła Purrloina. Teraz zaczynała się gra o czas. W końcu trujące poki raczej polegają na obrażeniach zadawanych w czasie. Twój błyszczący Venipede zaczynał brać defensywę pod uwagę po tym jak oberwał od kiciusia. Mądry robak po szkodzie. Natomiast twój oponent wyraźnie zaczynał się zastanawiać czy naprawdę powinien być w tym miejscu. Wyglądał na wkurzonego, oczywiście, jednak trucizna nie jest przyjemnym statusem. Mroczny kot postanowił jednak jeszcze próbować, bo skoczył z zamiarem użycia Scratch. Szybszy dzięki Speed Boost, Rankaku uskoczył. Purrloin miauknął w frustracji. Venipede zachroborał po robaczemu w odpowiedzi. Walka się rozkręcała.
Jak na ten moment macie przewagę - przeciwnik trafił tylko dwoma ciosami, a Skorupek trzema. Doliczmy też truciznę. Tak, radzicie sobie. Najlepiej jednak załatwić to szybko, czyż nie? Kto wie czy nie mieszkają w pobliżu inne  agresywne pokemony. To wszystko pewnie wychodzi w nocy. Nie będę nawet wspominać o Rattatach.


Rankaku:
 
Purrloin:
 

_________________
___ | KP | BOX | ___


Ma tim:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seath

avatar

Liczba postów : 877
Punkty : 358
Join date : 30/05/2016
Age : 20
Skąd : Koło pierników. :V
Job/hobbies : Gierki, komiksy, seriale, marnowanie czasu, Helix Fossil. :V

PisanieTemat: Re: Gold Beach   Sro Wrz 21, 2016 7:51 pm

Cały świat zanikał, nastała cisza - bowiem w przestrzeni kosmicznej dźwięk się nie rozchodził - a Dyunn czuł się dokładnie tak jakby znalazł się w owej osławionej przestrzeni kosmicznej. Ogarnęła go pustka, ponieważ teraz liczyła się tylko walka. Niebezpieczeństwa nocy, nawet jeśli istniały, nie miały teraz większego znaczenia, był w transie, w stanie świadomości, w którym liczyły się tylko najbliższe sekundy. Sekundy, podczas których rozstrzygnąć miała się kolejna faza walki na naszym - małym bo małym - polu bitwy.
Druga runda rozpoczęła się, Rankaku nacierał , ale... Jakby inaczej. Jakby w efekcie swej wcześniejszej lekkiej porażki stał się bardziej... opanowany, spokojniejszy..  Jego ataki były jakby bardziej.. rozsądne. Albo przynajmniej tak się Seathowi zdawało.
~ Cóż, wygląda na to, że nasz mały robaczek to nie ktoś komu można w przysłowiową kaszę dmuchać ~ stwierdził. Był dumny z Venipede'a. Mimo iż jeszcze nie zwyciężyli, Seath już czuł się, poniekąd, zwycięzcą.
Ich przeciwnik zaś... Cóż, Kot-Terrorysta wydawał się tracić swą pewność siebie. Co było zdecydowanie dobrym omenem.
~ Stracić pewność siebie to jak kraść karmę Snorlaxowi... Tak mawiał ojciec? Coś w tym stylu. A może to było coś z Rattatą?
W międzyczasie pancerzyk robaka przyozdobiło kilka zadrapań - raczej nic groźnego - tak przynajmniej wynikało z pobieżnych obserwacji Dyunna. Jak było w istocie? Pewnie podobnie.. Może.. Chyba..
W każdym bądź razie, gdzieś pomiędzy kolejnymi atakami, Kot-Terrorysta-Król-śmietnika powrócił na swój tron - który był kubłem - jednakże, jak się okazało, nie na długo. Kot został szybko zrzucony ze swego prowizorycznego piedestału. Tyran został obalony! Kot-Terrorysta-Tyran zniżył się na cztery łapy, dla Seath'a był to znak. Znak iż ich przeciwnik zaczyna korzystać z maksimum swych zdolności. Mogło to oznaczać, iż mroczniak jest coraz słabszy, z drugiej strony może to oznaczać, iż sięga on po ciężką artylerię. Jedno czy drugie, walka trwała dalej.
Co do tego, że kocur sięga po ciężką artylerię, miał chyba rację. Tyran śmietnika wykonał bowiem potężny cios. Rankaku mógł teraz przejść do atakowania za pomocą swych ''robaczy'' zdolności, które były chyba efektywne przeciwko ''mrocznym'' stworkom. A ten kot taki był, chyba...
~ Musze chyba przeczytać jakąś książkę o gatunkach pokemonów, czy coś ~ trafnie skomentował swą niewiedzę Seath.
A na polu bitwy nastąpiły kolejne zmiany, ''robaczy'' atak Rankaku najwidoczniej zatruł oponenta. Czas grał teraz na ich korzyść, gdyby tylko Rankaku zechciał być bardziej defensywny wszystko poszłoby jak z płatka... Wtem, jak na zawołanie Rankaku przestał rwać się do walki jak opętany i... zmądrzał. Ba. Nawet uniknął pazurów Kota-Terrorysty-Zdetronizowanego-Króla, ową postać najwidoczniej mocno sytuacja irytowała, kolejny plus.
Wyrwał się z transu. Zaczął postrzegać okolicę, co ciekawe, nie była to przestrzeń kosmiczna, był to ciemny zakątek. A takie zakątki mogą szybko stać się niebezpieczne. Nie zważając na to co wcześniej mówił o przeciąganiu, zdecydował, że muszą się spieszyć. Jeszcze zamkną Pokecenter! W takim mieście wszystko było możliwe. Chociaż... Zawsze miał swój śpiwór.
- Rankaku może i zwycięstwo jest na wyciągnięcie ręki, ale nie możesz dać się ponieść. Rozegraj to bezpiecznie. Spróbuj go wymanewrować, gdy się odsłoni żądl do skutku. (Z 3 razy Twineedle)

_________________
KP/BOX
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Małża

avatar

Liczba postów : 934
Punkty : 446
Join date : 26/08/2014
Age : 18
Skąd : Kalos - Lumiose City | Polska - Wrocław
Job/hobbies : Adminofaszystka, aspirująca Kapłanka Arceusa

PisanieTemat: Re: Gold Beach   Pon Wrz 26, 2016 9:29 pm

Wróg Rattatamana?:
 

Seath:

W kota wstąpił chyba jakiś szatan. No, może nie szatan, ale pomniejszy demon na pewno. Wkurzony demon, bo zaczynał czuć się poniżony. I to przez człowieka i podległemu mu robaka. Robaka.
Rankaku był szybszy i wystrzelił Twineedle, ale Purrloin wyskoczył, przekoziołkował w powietrzu i wylądował na twoim Skorupku uderzając płynnym i pięknym Scratch. Rankaku zszokowany upadł na ziemię przygwożdżony przez nagły ciężar oponenta na jego robaczych plecach. Nie leżał jednak długo, bo wiedział że w starciu bezpośrednim to kot miałby przewagę

Kocur zdecydował się na ponowny skok z przewrotem w tył i znowu zniknął na chwilę w cieniu dalszej części alejki. Błyszczący Venipede nie ruszył za nim, rozważnie oczekując z kolejnym Twineedle w pogotowiu. Kiedy Purrloin wybiegł z ciemności na dwóch łapkach z wyciągniętymi pazurkami jak gdyby nigdy nic, poczułeś ukłucie niepewności. To jego ciągłe skakanie w tył i ukrywanie się na ułamek sekundy zaczynało być podejrzane. Poza tym, czy nie zaczął już atakować tylko na czterech łapach?
Nie było ci dane już dłużej się namyślać, bo Skorupek niespodziewanie obiegł przeciwnika, odgradzając mu ucieczkę do cieni lub na śmietnik. Był teraz po przeciwnej stronie "pola bitwy" niż ty. Oby ten manewr nie kosztował się zadrapaniami, bo Purrloinowi teraz nic nie odgradzało drogi do ciebie.
A jednak do tego nie doszło, bo mroczny kiciuś był zbyt zajęty wystrzelonymi w jego kierunku Twineedle. Desperacko rzucił się w bok, unikając robaczych igiełek kosztem możliwości wykonania swojego następnego posunięcia. Dziwna zmiana strategii. Ale jakby tak pomyśleć... bardzo bronił swojej pozycji na śmietniku, a potem blisko cieni. To Rankaku biegał po całej alejce. Purrloin odskakiwał.
Twój Venipede już zaczynał się irytować i wykorzystując swoją szybkość wreszcie celnie strzelił Twineedle. I wtedy stało się coś dziwnego.

Pufnęło dymem i... wyleciał z niego ciemny lisowaty pokemon. Wytrącony z równowagi wylądował na asfalcie. Z cieni odezwało się kolejne miauknięcie, już doskonale ci znane, bo niezwykle wrogie. Poważnie poturbowany Purrloin wyszedł z kryjówki. To temu musiałeś zadawać obrażenia bo poruszał się na czterech łapach i był zatruty. Rankaku był wyraźnie zaniepokojony, bo cofnął się z powrotem do ciebie i zaatakował Purrloina Twineedle. Na lisa nawet nie patrzył, zapewne niepewny czy powinien.
Zacząłeś się już zastanawiać czy nie czeka cię chwilowa walka 1v2. W końcu mroczny kiciuś nie wytrzyma następnej rundy. Walka jednak nie została wznowiona, bo usłyszałeś szuranie czyichś kroków do których niemal natychmiastowo dołączył się charakterystyczny świst rzucanego balla. Poleciał on prosto na lisa.
Pik...pik...pik! - pokeball zakołysał się trzy razy i znieruchomiał
Trener do którego należała kulka obserwował całą sytuację ze stoickim wyrazem twarzy. Na jego ramieniu siedział Litwick, który rozjaśnił okolicę swoim fioletowym płomieniem. I przy okazji twarz nowoprzybyłego. Może był zmęczony późną porą jak ty, może to jeden z tych poważnych typów. Z wyglądu był jednak przeciętnym młodym dorosłym, zniknąłby w tłumie gdyby nie ta... aura. Nieco przydługie (ciężko porównywać ich długość do twoich, więc biorę za przykład standardowej fryzury krótkie przystrzyżenie) jak dla mężczyzny ciemnobrązowe włosy. Wyglądały na falowane, sięgały mu około do połowy policzka. Ale nie widziałeś potrzeby by się dalej przyglądać, bo Purrloin przypuścił kolejny atak. W międzyczasie nieznajomy dyskretnie ruszył po pokeballa, zapewne szanując fakt że toczy się walka. Huh. Ale łapać pokemona przed twoimi oczami to już tak? Evil kiciuś musiał być jednak rozzłoszczony utratą kompana, bo zasyczał i usiłował Scratchnąć ów trenera w jego jeansy. Ten odepchnął ledwo trzymającego się pokemona nogą i spokojnym krokiem odszedł na bok, pod ceglaną ścianę.
-
Dobij go. - wyglądało na to że jest skłonny zaczekać
Pokemon świeczka na jego ramieniu tylko przyglądał się wszystkiemu z niepokojącym uśmiechem. Jak to duchy, większość z nich jest niepokojąca.

- - -

Purrloin::
 

_________________
___ | KP | BOX | ___


Ma tim:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seath

avatar

Liczba postów : 877
Punkty : 358
Join date : 30/05/2016
Age : 20
Skąd : Koło pierników. :V
Job/hobbies : Gierki, komiksy, seriale, marnowanie czasu, Helix Fossil. :V

PisanieTemat: Re: Gold Beach   Czw Paź 06, 2016 1:32 pm

Kot okazał się być nie tylko Terrorystą-KrólemŚmietnika-Demonem, był również podłym oszustem. Ale w tym nie było nic dziwnego biorąc pod uwagę jego typ. Wszakże mroczne pokemony nie od dziś znane były jako niezwykle wredne istoty, trudne w treningu i zazwyczaj o równie trudnym usposobieniu. A przynajmniej tak gdzieś kiedyś zasłyszał... Chociaż taka Akuma nie do końca pasowała do tego opisu, więc zapewne zdarzają się większe bądź mniejsze wyjątki. W każdym bądź razie, gdy pufneło dymem, Seath zdał sobie sprawę, iż kocur nie był sam! Miał pomocnika, bądź partnera, może nawet bossa, w każdym razie, współpracownika. Był nim ten dziwny szarak, który najwidoczniej miał zdolność zmiany swej postaci. Sytuacja prezentowała się z grubsza źle, nawet jeśli kot nie wytrzyma już zbyt długo, to zawsze pozostawało zagrożenie ze strony lisowatego. Ranakaku raczej nie dałby rady pokonać kolejnego przeciwnika, raczej nie w pojedynkę.

Seath zaczął już planować kolejny ruch: Zmienić pokemona? Wypuścić drugiego? Poczekać, aż Rankaku ''skończy'' kociego przeciwnika i wtem go zmienić? Cóż jak się okazało nic z tych rzeczy.

Gdyby pojawienie się lisa okazało się nie być dostatecznie dużym zaskoczeniem, los miał w zanadrzu więcej niespodzianek, w powietrzu świsnął Pokeball. Ktoś pochwycił Lisa. Tak po prostu.
~ Co do... ~ Przemknęło przez myśl Dyunn'owi.
Trener pojawił się chwilę później. Jakiś przeciętny mruk wraz ze swym pokemonem duchem. Wyróżniała go tylko Aura. Co za sobą skrywała? Ciężko było powiedzieć, zwłaszcza w takiej chwili, gdy było jeszcze co nieco do zrobienia w sprawie pojedynku. Typ ruszył w stronę Pokeballa i... Kot również. Widocznie był bardzo przywiązany do liska bo postanowił go w ten sposób bronić. Scena była nawet na swój sposób urocza. Terrorysta był jednak widocznie zbyt słaby by coś zdziałać, zatrucie i rany po użądleniach to w końcu nie byle co. Człowiek z łatwością go odepchnął i wypowiedział słowa. ''Dobij go.''

Tak zamierzał zrobić. Nie czuł do kota specjalnej empatii, toteż następne polecenie wypowiedział bez większych emocji:
- Rankaku zrób to, wykończ go. (Just do It. :V)
W międzyczasie Seath - wierząc, że walka nie potrwa już zbyt długo - ruszył w stronę śmietnika, musiał sprawdzić co stało się z ''zawartością'' aka Kociak-ofiara. Stawiając kolejne kroki przemówił, nie żeby był zbyt chętny do mówienia, ale wydawało mu się to właściwe.
- Dzięki - Zaczął, a następnie dodał. - Wiesz może gdzie tutaj mają Poke-Center?
Skąd przybył tajemniczy przybysz? Kim był? Co tu robi? Odpowiedzi na te pytania nie były Dyunn'owi jakoś specjalnie potrzebne, na pewno nie teraz, teraz liczył się kubeł. A raczej kwestia życia, bądź śmierci w nim zawarta. Kociak-ofiara już gdzieś od połowy walki nie dawał znaku życia. Mogło to oznaczać najgorsze...
Ale o najgorsze będziemy się martwić gdy nastąpi.
First things first.

_________________
KP/BOX
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Małża

avatar

Liczba postów : 934
Punkty : 446
Join date : 26/08/2014
Age : 18
Skąd : Kalos - Lumiose City | Polska - Wrocław
Job/hobbies : Adminofaszystka, aspirująca Kapłanka Arceusa

PisanieTemat: Re: Gold Beach   Sro Paź 19, 2016 7:59 pm

Sif the Bezłuski ale z włosami:

Twój Venipede dzielnie ruszył i dobił przeciwnika Rollout. Wystarczył tylko jeden cios i było po wszystkim. Najpewniej sama trucizna też by go dobiła, ale na szczęście nie byłeś aż takim sadystą żeby męczyć pokemona bez powodu. Mroczny kociak opadł na beton zemdlony, ale bez poważnych ran. Powinien się wylizać, w końcu tylko go oklepaliście, a trucizna sama schodzi gdy pokemon straci przytomność. Nieznajomy skinął tylko głową z uznaniem i podniósł balla. Popatrzył się na kulkę przez chwilę, po czym schował ją do plecaka. Dalej nie skomentował sytuacji w jakiej się znaleźliście. Prawdopodobnie nie byłoby zbyt wiele po powiedzenia, nawet gdyby był gadułą.
Litwick na jego ramieniu dalej nie ruszył się nawet o milimetr. Okrągłe żółte oczka patrzyły się na wprost, jednak niczego konkretnego nie analizowały. Creepy.
Hm. Jak tak podeszli bliżej to chyba da się zauważyć że ta świeczka ma lekkie rzęsy. Ale z drugiej strony nauka różnic dymorficznych u pokemonów nie było twoim hobby. Nie zdążyłeś rozważyć zmiany zainteresowań, bo brązowowłosy odezwał się znów. To już drugi raz.
-
Nie wiem co planujesz, ale ostrzegam cię: tak jak w innych miastach, im później tym łatwiej spotkać kogoś nieprzyjemnego. - tutaj przerwał na chwilę i uniósł kącik ust jakby usłyszał coś zabawnego
-
Nie patrz się oczywiście na mnie. A Pokemon Center jest kilka minut drogi w stronę środkowej części miasta. Niemal schowane za szyldami atrakcji dla ludzi, ale są drogowskazy. - sięgnął ręką do swojej nawiedzonej świeczki i pogładził jej woskowy bok
Wtedy po Litwicku dało się zobaczyć pierwsze oznaki życia. Pokemon przekrzywił się w stronę dotyku, jednak wyraz twarzy nie zmienił się w widoczny sposób. Ale cóż, teraz przynajmniej wiesz że to nie jest jakaś sztuczna figurka.
Sam nie miałeś zamiaru się zbytnio przypatrywać, bo ruszyłeś w stronę blaszanego pojemnika na odpadki. Zawartość śmietnika zbyt długo pozostawała już niewiadomą. No, wprawdzie wiedziałeś że są tam śmieci, ale ustaliłeś już że siedzi tam również stworek. Najwyższa pora go oswobodzić.
Uniosłeś pokrywę śmietnika i zajrzałeś do środka o wątpliwie przyjemnej woni. Ruch i nagłe pojawienie się słabego światła zwróciły uwagę pokemona zwiniętego w kłębek pod ścianą kontenera. Otworzyła się para oczu, a ich wyraz przeszedł od bezsilności i rozpaczy do nadziei. Kot jednak nie ruszył się ze swojego miejsca w śmieciach i brudzie, wyraźnie onieśmielony. Może nawet wystraszony. Przyjrzałeś się stworkowi dokładniej. Wprawdzie był trochę zabrudzony i podrapany (zapewne wynik potyczki z Evil Kiciusiem), jednak charakterystyczna złota moneta na czole była wszystkim czego potrzebowałeś do identyfikacji. Meowth. Dosyć często spotykany w miastach. Nie najłatwiejsze życie dla pokemona. Udało ci się uratować przynajmniej tego. Musisz jednak zaplanować co z nim zrobić. Może zostawienie go samemu sobie jest opcją. A może zaniesienie go do schroniska?
W międzyczasie nowo napotkany trener podszedł powoli od twojego boku by poznać przyczynę twojego zainteresowanie śmietnikiem. Wciąż jednak zachował odpowiednią odległość. Czy to z czegoś w rodzaju szacunku, czy sam był typem który nie lubi dyszeć innym przez ramię - tego nie wiedziałeś.
-
Wiele z nich żyje na ulicach. Szkoda że nie jest inaczej. - skwitował i był to jego jedyny komentarz
W czasie gdy robiłeś w sprawie Meowtha to co postanowiłeś, nieznajomy o nieco falowanych włosach był już przy wyjściu z zaułka. Czyżby sam nie wiedział czy jesteś sobie w stanie sam poradzić? Ha, to chyba dobrze że nie wyglądałeś na zagubionego, ani na napastnika z nożem. Musisz też przyznać że zwykli ludzie nie spędzają czasu w zaułkach z śmieciami z własnej woli.
-
Powtórzę, ponieważ kot cię wyraźnie zajął: Co zamierzasz?

Po wygranej walce twój pokemon otrzymuje:
 

_________________
___ | KP | BOX | ___


Ma tim:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seath

avatar

Liczba postów : 877
Punkty : 358
Join date : 30/05/2016
Age : 20
Skąd : Koło pierników. :V
Job/hobbies : Gierki, komiksy, seriale, marnowanie czasu, Helix Fossil. :V

PisanieTemat: Re: Gold Beach   Czw Paź 20, 2016 1:55 pm

No i już. Pierwsze zwycięstwo w karierze duetu Dyunna i Rankaku, ba ich pierwsze zwycięstwo również z osobna. O ile po swojej pierwszej porażce Seath był prawdziwie zraniony i rozdarty wewnętrznie , tak teraz, po swym pierwszym zwycięstwie nie odczuwał prawie nic. Cóż. Widocznie należał do tych, których to bardziej motywują tragedię niż sukcesy. Rodya z pewnością miała odwrotnie, wszakże po każdym ze swych wielu sukcesów pracowała jeszcze mocniej, nie pozwalała sobie na błędy czy niedociągnięcia. Może nawet nigdy nie zaznała smaku porażki? Wydawało się to niemożliwe, w każdym bądź razie Dyunn nie potrafił stwierdzić czy tak było czy nie. Całkiem możliwe, że nieco idealizował obraz swej siostry...
Tak czy inaczej, w aktualnym momencie rozwodzenie się nad życiorysem siostry nie było sprawą priorytetową. Podszedł do Rankaku i cofnął go do Pokeball'a rzucając tylko.
- Dobra robota, odpocznij.

''Im później tym łatwiej spotkać kogoś nieprzyjemnego.'' Cóż, kot terrorysta nie był najprzyjemniejszym osobnikiem jakiego można by spotkać, toteż rada rada nieco spóźniona, chyba że przybyszowi chodziło konkretnie o ludzi. Z ludźmi Seath umiał sobie radzić, przynajmniej z tymi niegodziwymi, tak mu się wydawało. Tak czy inaczej teraz miał zając się pokemon, nie człowiekiem. Przyjrzał się uważnie leżącemu w śmietniku stworzonku. Nie ulegało wątpliwości że był w dość nędznym stanie. Nic jednak nie wskazywało na to, by był martwy bądź śmiertelnie ranny. To już coś.
Mimo wszystko, jego psychika wydawała się być mocno nadszarpnięta, stracił wolę walki, był apatyczny.
Pokemony tego gatunku często widywał w swym mieście. Były chyba dość pospolite. Mieszczuch. Zupełnie jak on.
- Zaprowadzę Cię gdzieś gdzie jest bezpiecznie. - Rzekł wyciągając rękę w kierunku kota. - Chodź pomogę Ci wyjść.

Gdy załatwił już sprawę z kociakiem-ofiarą mógł skupić się na przybyszu i jego świeczce.
- Co zamierzam? Zabieram tego kota do centrum pokemon, pewnie też tam przenocuje - mruknął - jeśli owy przybytek jest Ci po drodze to udałym się tam z Tobą, może i są tutaj znaki jednak prawdę mówiąc nie widziałem ich i zważywszy na to, że jest dość ciemno pewnie już nie zauważę.

_________________
KP/BOX
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Małża

avatar

Liczba postów : 934
Punkty : 446
Join date : 26/08/2014
Age : 18
Skąd : Kalos - Lumiose City | Polska - Wrocław
Job/hobbies : Adminofaszystka, aspirująca Kapłanka Arceusa

PisanieTemat: Re: Gold Beach   Nie Lis 13, 2016 6:28 pm

Seath the Cierpliwy:

Smak zwycięstwa słodki jest, zwłaszcza jeśli poprzedzała go porażka. Postawiłeś ważny krok w przód, wszak walka podobno rozwija pokemony najbardziej. Teraz musisz sobie tylko odpowiedzieć na pytanie dokąd zmierzasz... chociaż to już doskonale wiesz. A jeśli znajdziesz czas na coś dla siebie, poza przemierzaniem trasy wytyczoną przez Rodyę i zdobywaniem dla niej odznak... to się zobaczy. Aczkolwiek twoje pokemony na pewno będą potrzebować każdej chwili jaką będziesz gotów im poświęcić. Ot, uroki bycia trenerem. Zapominasz o swoich problemach i przesz naprzód, po drodze nawiązując ze stworkami piękną przyjaźń. W teorii tak to wygląda. W praktyce zależy od człowieka, bo w końcu rzadko kiedy pokemony są złe same z siebie.

Meowth w śmietniku był widocznie zbyt sparaliżowany z szoku, bo nie odsunął się od wyciągniętej ręki, ani nie miał zamiaru przypuścić na nią ataku. Dalej leżał zwinięty w kłębek i obserwował szeroko otwartymi oczyma. Jedynym ruchem jaki wykonywał było nabieranie tlenu i wypuszczanie dwutlenku węgla. Wydawało ci się że nawet nie mrugał. Cóż, a jak miał się zachowywać po takim przeżyciu? Plusem było to, że nie syczał ani nie panikował. Dlatego postanowiłeś zaryzykować wzięcie go na ręce. Kot dał się podnieść bez oporów, zachowując się przy tym jak szmaciana lalka. Zacząłeś się już obawiać o to czy nie ma przypadkiem uszkodzonego kręgosłupa, kiedy Meowth ruszył łapkami żeby lepiej ułożyć się na twoich ramionach i by się nie ześlizgnąć. Miłą niespodzianką było to że nie użył przy tym pazurów. A może to właśnie to było powodem jego kłopotów? Na tym jednak wszystko co miłe się skończyło, bo wraz z naciskiem łapki na swoim przedramieniu poczułeś coś zimnego i lepkiego. Po wstępnej analizie z ulgą uznałeś że to keczup, czy inny czerwony sos. Zapewne monetogłowy wdepnął tam w jakiś wyrzucony posiłek.
Wspomniany pokemon nie zmienił swojego zachowania, leżał tylko na twoich rękach z wytrzeszczonymi oczyma i najpewniej myślał jedynie o zachowaniu równowagi.

Brązowowłosy jegomość popatrzył się chwilę na kocinę zanim ci odpowiedział.
-
Cóż, jeśli nie masz ognistego albo elektrycznego pokemona to nic dziwnego że nie zobaczyłeś znaków o tej porze. Ignis, byłabyś tak uprzejma?... - zwrócił się bezpośrednio do świeczki na swoim ramieniu
Mała Litwick potaknęła, a następnie płomień na jej knocie zajaśniał mocniejszym światłem. Teraz oświetlona została spora średnica podłoża wokół was, jak i okolicy. Można było niemal rzec że teraz dwie osoby mogłyby podróżować bez strachu... gdyby nie to że kolor światła był identyczny jak płomienia - zimny fioletowy, który mógł posłać drobne ciarki do pleców niektórych ludzi i pokemonów... Pytanie tylko, czy ty jesteś jednym z tych ludzi? Wygląda na to że Meowth jest jednym z tych pokemonów, sądząc po jego minimalnym drżeniu i lekko najeżonym futrze. Nie ruszył się mimo wszystko o milimetr w twoich objęciach.
-
Cudownie. Możemy ruszać?

I w ten sposób dołączyłeś na chwilę do kogoś innego. Budynek za budynkiem, latarnia za latarnią... Szarooki nie odzywał się przez te minuty dotrzymując ci kroku, ale z odpowiedniej odległości. Zerkał też co jakiś czas na ciebie. Zgadywałeś że sprawdzał czy niczego podejrzanego nie planujesz. Huh, czyżbyś wyglądał mu na takiego w mroku zaułka, a teraz z kolei w ów fioletowym świetle?
-
Możesz mówić mi Kawka. Albo Kawek, jeśli tak byś wolał ze względu na żeńską formę i tak dalej... - ów "Kawek" rozluźnił się nieco
Ostrożne podejście do obcego na ulicy było w końcu najrozsądniejsze. Jednak o ile przestał wyglądać jakby oczekiwał od ciebie czegoś nie na miejscu, to jego mina nie straciła nic z powagi. Taki typ, albo taka pora. W końcu nie wmówisz nikomu że sam nie jesteś zmęczony po tym wszystkim.

_________________
___ | KP | BOX | ___


Ma tim:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seath

avatar

Liczba postów : 877
Punkty : 358
Join date : 30/05/2016
Age : 20
Skąd : Koło pierników. :V
Job/hobbies : Gierki, komiksy, seriale, marnowanie czasu, Helix Fossil. :V

PisanieTemat: Re: Gold Beach   Pon Lis 14, 2016 6:37 pm

Kociak ofiara - biorąc pod uwagę przez co przeszedł - miał się (o dziwo) całkiem nieźle. Co prawda był brudny - (i Dyunn teraz też był brudny, nawiasem mówiąc) - tak czy inaczej dla kota, owe lekkie zanieczyszczenie, było raczej niewielką ceną za pozostanie we względnie niezłej kondycji fizycznej, a dla Dyunna keczupowe ślady również nie były raczej ogromnym problemem. A udzielenie pomocy zawsze jest miłym uczuciem, prawda?...
Cóż... Dla niektórych pewnie tak. Jak było z Seathem? Tego nawet on nie do końca był pewny. Chciał pomagać, więc to robił, czy kierowały nim altruistyczne motywy, czy może jakaś bardziej skomplikowana i pokręcona logika? Tego nie wiedział sam. W każdym bądź razie owa niestabilność duszy młodzieńca - mimo że bez wątpienia na przyszłość może okazać się dość ważna - nie była w tej chwili sprawą kluczową.

Nieco bardziej naglącą sprawą były oględziny Kociaka-ofiary, z grubsza przyjrzał się pokemonowi.
~ Kot jak kot ~ wysnuł w myślach swą ekspercką diagnozę ~ łapki ma raczej sprawne, kręgosłup i moneta się trzymają... Będzie żył.
Złapał kota mocno, tak by nie istniała nawet najmniejsza szansa by się wyślizgnął, nie przesadzał jednak z siłą, nie chciał zmiażdżyć, zrobił to z wyczuciem. Z wyczuciem odpowiednim dla młodego i empatycznego młodzieńca - którym rzecz jasna nie był. (Ale tym razem się postarał.)

Następnie młodzieniec przeniósł swą uwagę na swego nowego znajomego i jego pokemona. Jegomość rzucił tekst w stylu ''Kogo oni wypuszczają samych na ulicę w tych czasach.'' a jego świeczka rozświetliła okolicę. Cóż.. Było to całkiem adekwatne do formy owego pokemona, więc nie zaskoczyło zbyt Dyunna, iż owa istota to potrafi. Okolica zrobiła się jasna i nieco fioletowawa, kot zadrżał a Seath w końcu mógł zobaczyć znaki.
- Spokojnie. To tylko świeczka - mruknął do kota by dodać mu otuchy - świeczki już tak mają, że się zapalają.
Brązowowłosy zaproponował wymarsz, więc Seath bez słowa przytaknął i ruszył się z miejsca by dać znak, że jest gotów by udać się do Pokecenter.

I po raz kolejny przechadzał się tymi paskudnymi ulicami, tymi samymi które tak bardzo przypominały mu jego rodzinne miasto.
Paskudne... nie. Nie do końca tak je widział, mimo wszystko odnajdywał w tej odrazie jakąś radość, spokój związany ze znajomym widokiem.
A może po prostu poprawił mu się humor?
Jedno z dwóch, bądź oba.
Szarooki wydawał się nie do końca mu ufać, Dyunn nie miał takich wątpliwości, przybysz miał idealną okazję by go zaatakować, nie zrobił tego. Z tego wynikało, że albo nie jest wrogo nastawiony, albo ma jakiś wyjątkowo skomplikowany plan. Tak czy inaczej Seathowi pozostało zaufać Kawce - bo tak mu się powsinoga przedstawił.
- Kawka... Jasne zapamiętam - mruknął w odpowiedzi.  
Po kilku krokach uzmysłowił sobie, iż również mu wypadałoby się przedstawić, co prawda tamten nie podał swego prawdziwego imienia.. (Bo raczej rodzice nie nazwali go Kawka :V) Ale z kolei Seath też nie miał, ani nie specjalnie chciał wymyślać na poczekaniu, jakąś ksywkę, więc postanowił przedstawić się w prosty sposób.
- Jestem Dyunn Seath.

_________________
KP/BOX
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Małża

avatar

Liczba postów : 934
Punkty : 446
Join date : 26/08/2014
Age : 18
Skąd : Kalos - Lumiose City | Polska - Wrocław
Job/hobbies : Adminofaszystka, aspirująca Kapłanka Arceusa

PisanieTemat: Re: Gold Beach   Sro Lis 16, 2016 1:52 pm

Zachowanie kota bez zmian - Meowth nadal siedział w twoich rękach, niemalże sztywno. Mocniejsze przyciśnięcie też chyba nie zrobiło mu różnicy, ale to był dobry zabieg z twojej strony. Możliwe że stworek jest tylko w lekkim szoku i po jakimś czasie się zacznie rzucać. A do tej pory lepiej go zabrać tam gdzie mu pomogą. Mimo wszystko nie mogłeś być pewien jego zachowania.

I tak oto w podróży przez wyludniały miasto wymieniliście się imionami. Cóż, ksywka/kryptonim to też niemalże imię.
-
Dyunn. Hm. - taki był jedyny komentarz Kawki
W końcu, na jednym z opustoszałych o tej porze skrzyżowań natrafiliście na słupek z drogowskazami i znakami najchętniej obieranych przez turystów kierunków. Towarzyszący ci brązowowłosy przystanął i wymownie skierował wzrok w tamtą stronę. Szybko rzuciła ci się w oczy strzałka z czerwonym obramowaniem. "200m Pokemon Center"
Gdy przeczytałeś ów informację i odwróciłeś się znów w stronę posiadacza nawiedzonej świeczki, nieco uniósł on brew w pytającym geście. Kiedy dałeś mu jasną odpowiedź, że owszem, widzisz iż nie jesteś prowadzony na manowce, przeszliście dzielący was od poke-szpitala dystans.
-
Też mam zamiar tu nocować. - Kawka zagaił gdy byliście tuż przy wejściu
Jego Litwick przygasła do normalnego stanu, bo budynek PokeCenter był jednym z nielicznych budynków oświetlonych tak późno w nocy. W żadnym z okolicznych okien nie paliło się światło, ludzie najpewniej spali.
-
A Siostra Joy nigdy nie odpoczywa. Przynajmniej można odnieść takie wrażenie skoro leczy pokemony 24 godziny na dobę. A może zamienia się ze swoimi dublerkami. - kiedy wchodziliście do środka, Kawka tak skomentował tajemnicę wydajności Sióstr Joy
Ton jego głosu daleki był od zazwyczaj używanego by opowiedzieć coś śmiesznego. Był tak samo spokojny i nieco sztucznie płaski jak w ciemnej alejce w której uratowałeś Meowtha. Ostatnie zdanie wypowiedział jednak z cieniem rozbawienia. Cóż, nie narodził się jeszcze taki który ogarnął by fenomen Sióstr Joy myślą.

(pisz tutaj)

_________________
___ | KP | BOX | ___


Ma tim:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seath

avatar

Liczba postów : 877
Punkty : 358
Join date : 30/05/2016
Age : 20
Skąd : Koło pierników. :V
Job/hobbies : Gierki, komiksy, seriale, marnowanie czasu, Helix Fossil. :V

PisanieTemat: Re: Gold Beach   Nie Maj 21, 2017 1:31 am

Dyunn wraz z Kawką opuścili mury PokeCenter. Trzeba było przyznać, że za dnia Gold Beach z pewnością prezentowało się lepiej niż nocą, ale nadal było zbyt podobne do rodzinnego miasta Seatha by ten był w stanie jakkolwiek polubić to co miał przed oczyma. Mimo wszystko sięgnął po swój aparat i uwiecznił kilka budynków na kliszy.
Trener nie zamierzał obijać się w mieście, zgodził się więc na skoczenie na szybki posiłek, a następnie równie szybko udać się na drogę nr.2 skąd chyba najbliżej do ''dziczy'', gdzie zamierzają trenować.
- Aktualnie celem mojej podróży jest Dolina Trzech Jezior, gość o imieniu Archie powiedział mi, że to dobre miejsce żeby się sprawdzić - postanowił powiedzieć nieco o swoich planach Kawce. Gównie po to by przerwać na chwilę ciszę. Nie żeby mu owa cisza przeszkadzała. Dziewietnastolatek był w końcu mrukiem, wiedział jednak, że czasem warto wypowiedzieć kilka słów. Choćby tylko po to by przekonać się, że ta druga osoba wciąż żyje.
Przy okazji chłopak wypuścił z pokeball'a swego Rattate, by ten mógł zaznać trochę świeżego powietrza. Najchętniej wypuściłby również Nintendo, wolał odpuścić mu jednak ewentualnych stresów.
Maszerując trzymał Yorokobiego na rękach od czasu do czasu drapiąc go za uchem.

_________________
KP/BOX
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Małża

avatar

Liczba postów : 934
Punkty : 446
Join date : 26/08/2014
Age : 18
Skąd : Kalos - Lumiose City | Polska - Wrocław
Job/hobbies : Adminofaszystka, aspirująca Kapłanka Arceusa

PisanieTemat: Re: Gold Beach   Nie Maj 21, 2017 12:58 pm

Spożyliście po drodze zasmażone kiełbaski ze stoiska i świat stał przed wami otworem. Yorokobi wylegiwał się na twoich ramionach, nieco rozpraszany przez hałas ludzi na ulicach, ale całkiem zadowolony z miziania za uchem. Jeszcze przymknięte oczy wskazywały na to, że ma zamiar podrzemać póki może.
- Dolina Trzech Jezior? Słyszałem trochę o tym miejscu. Będziesz miał do niego blisko z dżungli do której zmierzamy. - Kawka potwierdził twoje informacje na temat tej lokacji.
Miasto budziło się do życia w strasznie szybkim tempie, więc ledwo zdążyliście uciec zanim pojawiły się kolosalne tumy. A więc, na drogę nr 2.

_________________
___ | KP | BOX | ___


Ma tim:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cichy

avatar

Liczba postów : 175
Punkty : 179
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Gold Beach   Wto Lip 04, 2017 5:33 pm

Nareszcie w mieście. Co prawda Gold Bicz nie było celem w samym sobie, ale teraz można odhaczyć na mapce - chociaż tylko tej mapce w głowie, może niezbyt dokładnej, ale zawsze jakiejś - aha, tu byłem. Pewien odcinek trasy pokonany. No ale... chwilowo najbliższym celem było PokeCenter, a błądząc tak w tłumie chyba prędko go nie znajdę. Kurcze, nie ma tu punktu informacji turystycznej, planu miasta na słupie, drogowskazu? Pytanie przypadkowych przechodniów o drogę wydało mi się głupie. Większość z nich pewnie zna to miasto niewiele lepiej niż ja - turyści. Poza tym jakoś średnio uśmiechało mi się zaczepianie obcych w tym tłumie... a więc należało szukać innych wskazówek, a przy okazji i samego centrum co też zresztą robiłem.

_________________
KARTA!
"Bo najgorszą bronią nie jest silny atak. Najgorszą bronią jest niespodziewany ruch." ~ Davir
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seath

avatar

Liczba postów : 877
Punkty : 358
Join date : 30/05/2016
Age : 20
Skąd : Koło pierników. :V
Job/hobbies : Gierki, komiksy, seriale, marnowanie czasu, Helix Fossil. :V

PisanieTemat: Re: Gold Beach   Sro Lip 05, 2017 9:37 am

Roman Farney "Cichy"

Znaki - owszem były... problem w tym, że większość z nich wskazywały duże atrakcje turystyczne i tym podobne.. Zapewne podobnie jak w West Star i tutaj trenerzy pokemon nie są grupą, nad którą zarząd miasta chciałby specjalnie się schylać. Cóż... Pewnie były jakieś znaki wskazujące na centrum pokemon, ale zapewne nieco mniej na widoku, niż te na które do tej pory trafiałeś...
Ruszyłeś więc w stronę centrum rozglądając się przy okazji zza drogowskazami i... chyba widać było, że czegoś szukasz bo przemówił do Ciebie siedzący na pobliskiej ławeczce pomarszczony staruszek z wąsem. Na ramieniu siedział mu Wurmple - wyjątkowo tłusty, acz energiczny okaz. Mężczyzna ubrany był w proste niebieskawe kimono oraz kroksy. Wygoda przede wszystkim.
- Szukasz czegoś młodzieńcze? - spytał spod wąsa, a Wurplme zawtórował mu mądrze potakując swym robaczym łebkiem.
Cóż.. Dziadek nie był chyba zagrożeniem, zresztą wyglądał trochę tak jak gdyby miał zejść na zawał przy każdym większym podrygu, więc w razie czego bez trudu byś sobie z nim poradził.

_________________
KP/BOX
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cichy

avatar

Liczba postów : 175
Punkty : 179
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Gold Beach   Sro Lip 05, 2017 2:24 pm

Nieco się zdziwiłem gdy dziadek mnie zaczepił. W pierwszej chwili nie byłem nawet pewien, czy zaczepił mnie, ale mimo to odpowiedziałem dość szybko:
- Em... tak. Wie pan może gdzie znajdę CentrumPokemon? - Oby wiedział. Chwilowo traciłem zdecydowanie zbyt wiele czasu na poszukiwanie tego jednego budynku, a to bardzo niedobrze. Co prawda nigdzie się specjalnie nie śpieszyłem, ale czas można było wykorzystać dużo lepiej...

_________________
KARTA!
"Bo najgorszą bronią nie jest silny atak. Najgorszą bronią jest niespodziewany ruch." ~ Davir
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seath

avatar

Liczba postów : 877
Punkty : 358
Join date : 30/05/2016
Age : 20
Skąd : Koło pierników. :V
Job/hobbies : Gierki, komiksy, seriale, marnowanie czasu, Helix Fossil. :V

PisanieTemat: Re: Gold Beach   Czw Lip 06, 2017 12:00 am

Roman Farney "Cichy"

Staruszek zaśmiał się serdecznie po czym przemówił spokojnym, uprzejmym głosem.
- Centrum Pokemon? Tak, tak. Proszę za mną... Kiedyś często tam przesiadywałem doskonale pamiętam drogę.
Staruszek podniósł się ze swego miejsca i ruszył, zadziwiająco żwawo jak na swój wiek. Nie miałeś innego wyjścia jak udać się za nim.
Wurmple cały czas energicznie bujał się na ramieniu starca, jakby starając się znaleźć jak najbliżej Ciebie, widocznie był mocno zainteresowany twoją osobą..
- Huh. Widać Wurmple już cię polubił - przemówił starzec widząc co wyczynia jego robaczy podopieczny.
Dziadek prowadził cię głównymi ulicami. Zbliżaliście się do centrum i ludzi było coraz więcej, większość nawet na was nie spoglądała, jednak kilku przechodniów pomachało w waszym kierunku i wymieniło ze staruszkiem w kroksach pozdrawiania. Był chyba tutaj dość znana personą.
- Wnioskuje, że jesteś trenerem, prawda? Jak na Ciebie wołają, jak idzie twoja podróż i dokąd się wybierasz? - zasypał cię pytaniami, a uzmysławiając sobie, że takie przesłuchanie może być dość dziwne, dodał - Do PokeCenter nie jest wcale tak blisko, więc nic się nie stanie jeśli ubarwisz nieco życie staruszkowi ( i jego pokemonowi ) jakąś ciekawą historyjką.

_________________
KP/BOX
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cichy

avatar

Liczba postów : 175
Punkty : 179
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Gold Beach   Czw Lip 06, 2017 1:17 am

Cóż było począć, Cichy ani pisnął, położył uszy po sobie i ruszył za starcem. Oczywiście nie było widać jak kładzie po sobie uszy, ta umiejętność była przecież poza zasięgiem większości, o ile nie wszystkich ludzi. Nieznane miasto w przeciwieństwie do nieznanych twarzy było czymś nowym. O ile nauczyłem się (a! jakie płynne przejście z narratora trzecioosobowego w pierwszoosobowego! :o) już właściwie ignorować coraz to nowe i nowe i kolejne i jeszcze jedne fizjonomie migające przez moimi oczami - życie w West Star do czegoś się przydaje, choć ciężko stwierdzić czy to zaleta. Może to swego rodzaju wyzbycie się pewnej cechy rodzaju ludzkiego?... rozmyślając tak nie skupiałem się na mieście, drodze - karygodny błąd! - ani niebie, czy przypadkowych ludziach których mijaliśmy, a wpatrywałem się w robala. Od tak. To swego rodzaju spaczenie, ale już analizowałem wartość bojową robaka. Trochę otyły, Wrumple i bez tego przesadnie mobilne nie są, ciekawe czy umiał by podciągnąć się na własnej sieci. Chyba każdy Wrumple umie ją tworzyć...
Budzimy! Z zamyślenia wyrwały mnie pytania. Przez brak nadmiernie częstych rozmów z innymi ludźmi i to jeszcze takich nieschematycznych. Bo kiedy przez rok wchodzisz do domu, witasz się z rodzicielką, pytasz co jest na obiad, słyszysz odpowiedź która zaskakuje cię jedynie w niewielkim stopniu, szybko wysyłasz zapytanie do mózgu - lubię? Dostajesz odpowiedź, którą wplatasz w krótką wypowiedź by poinformować matkę czy postąpiła słusznie, czy wręcz przeciwnie przygotowując to konkretne danie to czy zmuszasz tę część synaps odpowiedzialnych za interakcje z innymi do dużego wysiłku? I oczywiście z mamą rozmawiałem trochę więcej i rzecz jasna nie tylko z nią, ale prawdą jest, że dawno nie słyszałem tylu pytań na raz. I to pytań których nie można było zignorować, ani wzruszyć ramionami i odejść. Trzeba podjąć interakcje! E? Kolejne informacje dopływały do mózgu wiedzione do niego od skomplikowanego ucha wewnętrznego nerwem.
- Em... - jak zwykle podstawa to zgrabnie rozpocząć wypowiedź! - no tak, zgadł Pan jestem trenerem. Cichym trenerem. Wyruszyłem bardzo niedawno, z West Star. Obecnie chcę się dostać do Silence Forest z którego pochodzę, idzie nieźle. Odkąd wyruszyłem pokonałem i złapałem dwa dzikie pokemony, Phanphyego i Ratattę. Rattatę na drodze nr. 1, całkiem niedawno, walczyła z Phanphym i dlatego szukam Centrum Pokemon.

_________________
KARTA!
"Bo najgorszą bronią nie jest silny atak. Najgorszą bronią jest niespodziewany ruch." ~ Davir
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seath

avatar

Liczba postów : 877
Punkty : 358
Join date : 30/05/2016
Age : 20
Skąd : Koło pierników. :V
Job/hobbies : Gierki, komiksy, seriale, marnowanie czasu, Helix Fossil. :V

PisanieTemat: Re: Gold Beach   Czw Lip 06, 2017 11:41 am

Roman Farney "Cichy"

Mężczyzna zmarszczył swe brwi i przez krótką chwilę trawił informacje, które mu przekazałeś. Chwilę później jego twarz wygładziła się a dziadek zaśmiał się serdecznie.
- Silence? To jeszcze daleka droga przed tobą Cichy trenerze. Życzę powodzenia - rzucił po czym kontynuował dialog - Schwytałeś dwa pokemony? Phanphyego i Rattatę? Hmm. Rattaty są dość pospolite na Rajskim Półwyspie, ale Phanpy to całkiem niezły okaz. Niezły początek. Gratuluje.
Wtem mężczyzna spojrzał na robaczego pokemona, przeprowadził go na swoją rękę i po raz kolejny przemówił:
- Obserwowałeś go prawda? - rzekł wskazując na robaka - Oceniałeś jego wartość bojową? Póki co nie jest zbyt wysoka, kilka dni temu wykluł się z jajka, które złożyła moja Beautifly. Ale gwarantuje Ci, że w przyszłości zostanie silnym pokemonem. Chociaż z pewnością nie ja będę trenerem, który nim się zajmie.
Droga była wyjątkowo spokojna, tutaj nie panoszyło się, aż tak wielu turystów, mijaliście kolejne budynki, a po drodze wpadł Ci nawet w oko duży znak, który informował, w którą stronę jest centrum pokemon i pokemart. Staruszek nie zwalniał jednak i dalej prowadził cię ku celu. Idealnie w kierunku wskazanym przez znak.  
- Mówią na mnie Stary Shao, niegdyś byłem trenerem. Wielkim sentymentem darzę czasy, gdy dane mi było toczyć pojedynki pokemon i nie ominę żadnej okazji by podyskutować z młodym trenerem, który pomoże mi sobie przypomnieć te dawne chwile.
Gdy Shao skończył tą część swojej wypowiedzi przed wami pojawił się biały budynek z czerwonym dachem. Centrum Pokemon:
- To tutaj.
Po tych słowach skierował się ku wejściu, chyba zamierza jeszcze chwilę z tobą zostać.

(Możesz pisać w PokeCenter)

_________________
KP/BOX
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gold Beach   

Powrót do góry Go down
 
Gold Beach
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pokemon Silver :: Region Shiruba :: Miasta Shiruby :: Gold Beach-
Skocz do: